Pokazywanie postów oznaczonych etykietą social media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą social media. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2026

Poprawianie tekstu.

  Tekst poprawiać można w nieskończoność. Wszyscy twórcy tak mają. Dlatego w pewnym momencie trzeba go zabrać autorowi. Napisałam następną piosenkę i wydaje mi się, że jest ona motywacyjna... Może i jest. Ale podczas słuchania doszłam do wniosku, że tekst nie wygląda naturalnie. Po poprawkach wyszło nawet coś znośnego. 


Uciekam do ciebie.

 Doszłam do wniosku, że słowa powinny brzmieć naturalnie i nie zmuszać słuchacza do szukanie ich w słowniku. Na dodatek odkryłam, że na końcu wersów powinny być one krótsze. Najlepiej dwusylabowe. W ogóle z obserwacji swojej twórczości wynika mi, że wersy powinny być w miarę krótkie. Na YouTube jest pierwsza wersja i raczej nie będę jej zmieniać, bo nie jest to kanał w jakiś sposób komercyjny i zamieszczam tam to wszystko dlatego, żeby słuchać tych kawałków i żeby ewentualnie coś w tekście poprawić. Pierwsza wersja jest taka:

 Jak komuś się chce porównywać to zapraszam. Pierwsza muzyka jest moim zdaniem lepsza. Jednak tutaj nie o to chodzi, żeby tworzyć idealną muzykę w AI. Po prostu jest to dla mnie narzędzie, które pomaga mi ocenić jak słowa współistnieją z dźwiękami.  

 I innego rodzaju działalności. Nadal mam zamiar odwalić rolkę ale tym razem już nie taką prześmiewczą. W końcu co to za problem, że ktoś tam chce za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę? W sumie to ja też chcę. W końcu doszłam do wniosku, że dobrze będzie pokazać to co robię z kamieniami. Dać sobie spokój z ciuchami bo z moimi gabarytami to naprawdę obudzę falę hejtu i wyśmiewania się. Ostatnio na dodatek spotkałam się z oceną ludzi pod kątem wieku. Chodziło o to, że w pewnych latach trzeba co nieco zakrywać, żeby nie urazić uczuć estetycznych ludzi młodszych i tym samym atrakcyjniejszych. Napisałam, że najlepiej kobietom w pewnym wieku rozdać burki, bo przecież twarze też mają poorane zmarszczkami i w niektórych miejscach skóra wisi... To było u Szafiarki Dorki. Kobieta robi co może w wiadomym temacie a tu przyjdzie druga baba i mówi czego nie wypada... I jeszcze biustu się uczepiła. Moim zdaniem Pani Dorota ma fajny biust. Inna sprawa, że jakby wsadziła tam jakieś podwyższające implanty czy w inny sposób by poprawiła jego stan, to zaraz by się przyczepili, że "zrobiony". Ludziom się nie dogodzi. Zawsze jest okazja żeby się negatywnie wypowiadać. Ja tam nie zawsze w pełni się ze wszystkim zgadzam ale trzeba mieć jasność, że są różne gusty i upodobania i ma sensu z nimi dyskutować. Inna sprawa, że burze się jak ktoś ogranicza komuś prawa z powodu wieku. Wiadomo, że po 60 tce nie urodzę dziecka ale to tylko tyle z ograniczeń. Mogę mieć jeszcze stan zapalny w stopie i nie pójdę na spacer. ale to sprawa zdrowia i kondycji a to dotyczy każdego wieku. 




poniedziałek, 29 czerwca 2026

Upał i sezon ogórkowy.

  Tak sobie myślę, że sezon ogórkowy trwa u nas przez cały rok. To nie to co kiedyś. Idiotyzm trwa i trwa. Na dodatek rośnie w siłę... Mam podejrzenia, że to na skutek pogłoski, że na Facebooku będzie monetyzacja. Będzie dotyczyła treści zamieszczanych przez użytkowników. No więc wszyscy zamieszczają i głupota goni głupotę. Ja ze swoimi grafomańskimi wyczynami to jestem cienka jak moja emerytura, bo najwięcej ruchu ma głupota w stanie czystym. Po prostu człowiek tak ma, że musi znaleźć sobie kogoś bardziej debilnego od siebie i wtedy czuje się lepiej. 

 Do tej pory prym wiedli różni eksperci z bożej łaski, ale to w każdym temacie. Tak więc inwestowanie, prowadzenie kanału, biznesy, szukanie zasięgów. Jak wydać książkę ale najlepiej e-booka, jak poprawić swoje finanse, relacje i inne sprawy. Ostatnio nastąpił wysyp specjalistów od relacji, sprawiających wrażenie wybitnie obtrzaskanych psychologów. Jednak z psychologią mają oni zazwyczaj tyle wspólnego, że kiedyś tam potrzebowali psychiatry.


 

 Ogólnie wiele podchodzi pod rozwój osobisty, który jest moim ulubionym tematem. Słucha się takich i od razu widać/słychać którego autora akurat się obczytali. To takie wtórne. Zadziwia mnie też wysyp suchych alkoholików, którzy chwalą się, że zerwali z nałogiem i tyle a tyle czasu już nie piją. Doświadczają jakichś dziwnych doznań, czemu się nie dziwię, bo wcześniej nie zwracali uwagi na wiele rzeczy. Po prostu ich uwaga zajęta była czym innym a teraz ich mózgi nadrabiają zaległości i są tym faktem wręcz oszołomione. No wiec jak już poznają te fajne aspekty trzeźwego życia to musza się z tym dzielić. No i oczywiście wszyscy inni, którzy tam sobie strzelą jedno piwko w upał po pracy to już są be... a już jak z ukochanym wypijesz lampkę wina do kolacji to już jesteś prawie alkoholiczką... 

  To mi przypomina sytuację, gdy jak ktoś spektakularnie schudnie to zaczyna wyzywać osoby z nadwagą: "Jak można się doprowadzić do takiego stanu?".

 Oddzielnym działem, do którego nie wiem jak podejść, to są rolki nakręcone przez kobiety w moim wieku. Jeszcze jak pokazują w co się tak ubrały to pół biedy. Jednak są takie, które śpiewają do jakichś tam całych piosenek disco polo albo biesiadnych. Takie, które pokazują swoje wdzięki... np. niby przypadkiem uda... Jedna pokazuje swoją pokerową twarz i spacery po mieszkaniu i terenie. I to ma wzięcie!

 Przychodzą komentatorzy i czasem krytykują ale to jest tylko poprawianie zasięgów. I to ma więcej powodzenia niż moje pieprzenie o pisaniu i o tym jak to robię i jak u mnie z weną i jak zwykle nic mi się nie chce. Ale co się dziwić że czuję pustkę jak widząc takie popisy mam ochotę się nawalić byle czym i zostać czynnym alkoholikiem a później rzucić procenty i mieć temat jak to się uwolniłam od nałogu. 

 I wtedy mam wytłumaczenie na moje nieróbstwo. Dodatkowo dochodzą upały i naprawdę nic a nic nie robię. Nawet mojego ulubionego prasowania nie uskuteczniam ale to chyba wiadomo dlaczego. 

 Dzisiaj nic nie będzie o pisaniu? No może będzie. Napisałam chyba zrozumiałą piosenkę o poziomkach i musze przyznać, że bardzo jest mi miła... Wpadam w megalomanię, wiem. 


 Tutaj muszę zaznaczyć, że historię zaczęłam od napisania szlagwortu. Inspiracją był mój stary wiersz ale nawet go nie miałam przed oczyma, więc niewiele z niego wzięłam. Tylko te poziomki i gramofon. 

 Ech, nie wiem ile teraz będę miała przerwy. Za kilka dni mam urlopik czyli oderwanie od stałej rzeczywistości, wiec może znajdę swoją MUZĘ... Może jakieś nowe pomysły mnie dopadną? Kto wie...


czwartek, 26 lutego 2026

Ameby, pantofelki i rozwielitki z Internetu...

  Znów po kilku miesiącach mam reaktywację. Za każdym razem obiecuję, że wpisy będą częściej. Rzeczywistość jednak jest inna. Twarda, bezwzględna i leniwa. Ale zestawienie. 

 Ja właściwie nie wiem jakie życie prowadzę. Może ciekawe, może nieciekawe i nudne... To zależy od punktu widzenia. Musze też przyznać, że zeszłoroczna praca za granicą tak mi dała w kość, że kilka miesięcy dochodziłam do siebie. Infekcja za infekcją. Jakieś stany zapalne. Osłabienie. Doły, bo depresja to jednak za mocne słowo. Może to efekt tego, że miesiące letnie spędziłam w cieniu. Zawsze pod dachem, słońce wtedy, gdy wybrałam się do sklepu i przede wszystkim zero polskich, sezonowych owoców takich, jak truskawki czy poziomki. 

 Tak więc w tym roku mam zamiar wygrzewać się na słońcu, zajadać się ekologicznymi owocami i nie przejmować się niczym. Zobaczymy jaki będzie efekt. Jednocześnie myślę nad zajęciem lekkim, rozwijającym i popłatnym bo okazało się, że mam zbyt mało siły na powtórkę zeszłorocznych akcji. (Swoją drogą zastanawiam się, jak ja to wszystko wytrzymałam... ). 

 Nic mi nie przychodzi do głowy, oprócz zajęcia instagramera. Czy tam influencera jak kto woli. Jednak tutaj już jest tego zatrzęsienie. Jak miałam pomysł kilka lat temu to mi rodzina powiedziała, że będzie się mnie wstydzić jak zrobię z siebie idiotkę. 

 Aktualnie rodzina dopuszcza coś takiego, jednak obawia się jak ja sobie poradzę z wszędobylskim hejtem, który jest wszędzie, ale to wszędzie. Nawet przy tematach pięknych i pozytywnych. Oczywiście rodzina nie wie, że ja już jestem dużą dziewczynką i mam w odwłoku hejt. Bo przecież żeby mnie obrazić to trzeba mieć papiery, cytując klasyka. 

 Ale też moje treści i mój kontent to nie byłby związany z jakimiś moimi przewrotowymi filozofiami... Ja bym tylko pokazywała moje hobby. Czyli taka mieszanina rękodzieła i drobnych form literackich. Z tym, że formy literackie były by w linkach. Żadnego narzucania się z moją grafomanią. 

 Zdaję sobie sprawę, że jednak czasem by mi się obrywało. Bo już taka natura 98 procent użytkowników Internetu, tych z tytułu tego posta. Ja już mam postanowienia, że nie będę angażować się w dyskusje z amebami ale czasem jak widzę, gdy niektórzy dyskutują z AI to naprawdę mnie rusza. Chodzi tu przede wszystkim o podlizywanie się wygenerowanym przez AI obrazkom przedstawiającym cycate piękności. Czasami nie wytrzymuję i daje do zrozumienia jaka jest sytuacja. I wtedy napotykam agresję. Im nie da się nic przetłumaczyć. Jedyną bronią jest atak na mój wygląd. Ostatnio jeden pantofelek napisał mi że mam brzydki ryjek. Bo oczywiście wlazł na mój profil i zobaczył foty bez filtrów. Tak mnie to rozśmieszyło, że teraz jak idę umyć twarzyczkę to mówię: "Idę umyć ryjek". Generuje to totalną wesołość wśród domowników. 

 Tak więc chyba jestem odporna na hejt. Najwyżej na komentarz typu: "Masz stary, brzydki ryj" odpowiem: " No i ch...j, ale za to zrobiłam fajny sweterek". Tak parafrazując znany dowcip. 

 A oto mój sympatyczny ryjek:


Dobrego dnia albo dobrej nocy wszystkim, zależy od chwili w jakiej to czytacie. 



sobota, 22 lipca 2023

Jak przetrwać "cruel summer" ?

  Niegdyś lato, wakacje to był dobry czas. Wiadomo, wolne od szkoły, wyjazdy, rozumie się. Nawet jak dzieci były w szkole to wakacje to był czas odprężenia, gdzie można było dłużej pospać. Moich wyjazdów nie było, bo akurat druga połówka nie wiedziała co to urlop i relaks. Ponadto była przeświadczona, że jeżeli mieszkam na wsi, blisko lasu to mam całe życie jeden permanentny urlop... 

 Jednak było jakoś fajniej, pominąwszy brak wyjazdów urlopowych. Natomiast od jakiegoś czasu moje lato za każdym razem wygląda tragicznie. Albo jest od cholery roboty, bo coś tam akurat wyszło, albo nerwówka, bo też coś wyszło... W zeszłym roku miałam te upragnione wyjazdy i kilka fajnych imprez, ale okupione to zostało stresem związanym ze schizami osób trzecich. Na dodatek nie można było pierdzielnąć drzwiami i wyjść, bo obcy kraj, brak wiedzy gdzie kupić powrotny bilet i za co... W sumie trochę uzależnienie od osoby drugiej. 

 To lato jest podobne. Poprawa polega na tym, że teraz zależę tylko od siebie. Ponadto jest o wiele więcej roboty. Kilka nowych projektów, w które na razie trzeba inwestować siły i czasem kasę. Możliwe, że da to efekt już na jesieni. Jednak na razie wysiłek i nerwówka. Do tego dochodzą problemy ze snem... Całe szczęście, że wcześnie robi się jasno. Kiedyś, gdzieś słyszałam, że jeżeli w nocy nie możesz spać, to jesteś w czyimś śnie... Tiaa, biorąc pod uwagę jakość mojego snu, to chyba połowa gminy o mnie śni. haha

 Tego lata boleśnie odczułam na czym polega "sezon ogórkowy". Definicja zjawiska niegdyś dotyczyła urlopów w kulturze i braku takich imprez. Teraz nie wiem o co chodzi. Z kulturą byle jak przez cały rok, przynajmniej poza głównymi ośrodkami. Natomiast media bombardują koszmarami. To są po prostu "DebiloMedia" jak powiedziała Karolina Korwin-Piotrowska. Już nawet nie chce mi się przytaczać przykładów, bo każdy wie jakie tematy są maglowane do zarzygania. Już naprawdę ciężko oglądać, czytać a tym bardziej komentować. Po prostu wysyp głupoty, kołtuństwa i hipokryzji. Jak ja tego cholera nie lubię. To jest kwintesencja tego wszystkiego, czego nienawidzę. 

 Chyba trzeba się z premedytacją wycofać jak moje dziecko, które na pytanie czy słyszała o tym i o tym, mówi: "A o co chodzi? Bo ja nie czytam wiadomości i innych głupot, żeby się nie dołować i nie zaśmiecać mózgu jakimś g....m". 

 Długo mi zajmuje dochodzenie do zdrowych pomysłów. 



piątek, 9 grudnia 2022

Tolerancja najwyższą cnotą

  Tak się składa, że Internet i tak zwane Socjal Media dały mi sporo, bo bez nich nie realizowałabym się w ten sposób, jak to ma miejsce i mam nadzieję, że nadal będzie. Niestety oprócz wszystkich pozytywów są powody do mojej irytacji. 

 FB lubię, bo zawsze czegoś nowego się dowiem, albo odnajdę ciekawe miejsca. Są jeszcze ludzie, którzy pozytywnie mnie inspirują. O ciekawe osoby sama się staram a pozostałych przyjmuję w dobrej wierze. Jak to miło, jak ktoś wnosi pozytyw w moje życie. 

 Nie wiem tylko po co ktoś pisze w swoim statusie np. "K... Mać" albo "ha ha". Jak jeszcze napisze "Chorwacja !" to mogę się domyślać o co chodzi. A tak to nie wiem. No bo czy wszyscy musza się interesować Mundialem??? Litości! I to jeszcze tym skomercjalizowanym, gdzie o wszystkim decyduje KASA? Ja już chyba gdzieś poruszałam ten temat, wiec już nie będę się powtarzać.

 Spora część przychodzących na FB chce mi sprzedać sposób na schudnięcie i ozdrowienie. Akurat tego nie potrzebuję, bo mam w domu uczonego, który zęby na tym zjadł, tzn. na mundrościach z YouTuba. A i to nie mogę i nie chcę się stosować do jego zaleceń. Bo nie. Mam swoje powody.

 Jak ja bym mogła na przykład posłuchawszy nowego kawałka mojego ulubionego wykonawcy, zamieścić w statusie słowo "Zajebioza!" Domyślaj się wtedy czego to dotyczy. Jak można domniemać, że wszyscy, ale to wszyscy emocjonują się tematem jakichś tam meczy. Wolno mi mieć inne zainteresowania, nawet jak ktoś uważa je za dziwne. 

 Ostatnio jakiś palant zagadywał, zachwycał się moim wizerunkiem w JPG, pytał czy jestem mężatką. Coś mu się nie zgadzało, bo tu widzi, że robię jakieś rzeczy sama, czyli bez męża... na przykład pije likier. Naprawdę zbrodnia. Dzisiaj na przykład pije grzańca i co z tego. Później zapodaje mi archiwalne zdjęcia Papieża jak to był całkiem niedaleko, i ładnie ludzie śpiewali. Ja pamiętam ten dzień, ale nie było mnie tam, byłam niedaleko swojego domu, bo chciałam zrobić zdjęcie kawalkadzie samochodów. Samego JPII nie dostrzegłam. Widziałam tylko ochroniarzy jak malowanych, którzy jak na komendę zwrócili się do mnie, gdy podniosłam aparat fotograficzny marki Zenith. Po latach pomyślałam, gdyby miał on kształt pistoletu, to raczej nie czytalibyście moich wypocin tutaj i gdzie indziej. 

 Powiedziałam temu panu, że mnie to nie interesuje i żeby nie wysyłał mi takich treści. No to on napisał, że współczuje mi głupoty. To jest taki moment, gdzie analfabeta, którego zdania trzeba czytać kilkakrotnie, żeby domyślić się o co chodzi, mówi ci że jesteś głupia. Ale cóż, żeby mnie obrazić, to trzeba mieć PAPIERY. Paradoksalnie ci z papierami nie obrażają w ten sposób.

 Słucham na YT światłych ludzi, księży też. Oczywiście tego, którego wszyscy znają, który rozprawia się z zakłamaniem hierarchów kościelnych i zamiataniem pod dywan spraw dot. odpowiedzialności za tuszowanie pedofilii. W stosunku do JPII jest on naprawdę bardzo stonowany, bardzo. Najostrzejsza jego wypowiedź to kwestia, że za wcześnie został okrzyknięty świętym, bo bez wyjaśnień. Powiedział jeszcze, że wiadomości dotyczące jego osoby są ZATRWAŻAJACE. 

 Przy okazji słuchania co ma do powiedzenia jeden z porządniejszych księży w naszym kraju, algorytm podsuwa mi znów oszołomów w sutannach. Na przykład specjalistę od opętań. Wiecie jak rozpoznać opętanego? Jeden ze sposobów to nalanie mu do herbaty świeconej wody. Teraz wiecie dlaczego nie chodzę na herbatki do dewotek na wsi? Wyobrażacie sobie? Zrobi mi taka herbatkę na przykład teraz w grudniu. Naleje tam świeconej wody, która nabrała z balii na Wielkanoc, bo akurat balię poświecił ksiądz przy poświęcaniu koszyczków. Woda w plastikowej butli stała na regale około trzech kwartałów. Wiecie co się dzieje z mineralną, gdy kilka dni stoi w odkręconej butelce? Jest wstrętna. Natomiast przez kilka miesięcy zrobi się gnój. I taka woda, która jakiś czas jest w balii i później zostanie przelana do butelki, a wiem jak to się robi- zanurza się łapę z butelką i czeka aż się ona napełni. Więc później drobnoustroje pieprzą się i rozmnażają na potęgę. I to się może znaleźć w herbacie!!! Walory smakowe zajebiaszcze. Ale spróbuj nie wypić! Okaże się, że jesteś opętany. Albo wypij a w domu się pochoruj. Takie pierdzielenie to obraza dla mojego intelektu albo głupoty jak kto woli hehe. 

 Jeszcze były inne próby, na przykład wycie i plucie przy chwaleniu imienia najwyższego. Już kiedyś o tym gdzieś pisałam. Naprawdę, jeżeli szanowny Diabeł istnieje to przekręca się ze śmiechu. W zasadzie to każdy ma prawo do własnego zdania i osobistej wiary w co tylko chce, ale niech mi nikt tego nie narzuca i niech mnie nie ocenia, bo czegoś tam nie chcę i mnie nie obchodzi specjalnie. 

 Tolerancja najwyższą cnotą.