Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fb. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2026

Powrót na drogę prawości. ;)

  Już staram się nie ładować w internetowe awantury, jednak nie wiem jak długo wytrzymam. Czasem odczuwam potrzebę napisania czegoś wybitnie neutralnego i wyważonego a i tak znajdują się osoby którym coś nie pasuje. 

 Podjęłam decyzję, że będę robić rolki ale bez pokazywania twarzy i figury. Sprawa będzie dotyczyć moich kamieni i biżuterii z nich robionej. Doszłam do wniosku, że to odrobine ciekawsze niż oglądanie dziwnych pląsów i grobowców w budowie. Trochę się obawiam że moje ręce się nie spodobają bardziej wrażliwszym odbiorcom. Ewentualnie głos. No ale jakbym się tak ciągle bała to bym do tej pory siedziała pod miotłą. 

 Teksty leżą bo oklapłam psychicznie na skutek problemów z drugą osobowością, która weszła w moją przestrzeń. W sumie na moje przyzwolenie. Jednak okazało się, że nie pasujemy do siebie. Możliwe jest, że ja do nikogo nie pasuję. Już coraz bardziej skłaniam się ku tej tezie. 

 Ale cóż ja poradzę. Najpierw był tekst z cyklu znowu mi nie wyszło a później wybitnie optymistyczny. Tutaj daję ze spokojną muzyką, żeby można było skupić się na tekście. Jest taki sobie, ale wersy są bardzo krótkie. To takie ćwiczenie. Bo trochę jestem do tyłu. Nie powinnam się rozpraszać. 


 Chciała bym też z każdym wpisem dać jakaś nutkę albo fotkę. Tym sposobem to wszystko będzie atrakcyjniejsze do czytania, oglądania i słuchania. 
 Mój planowany, internetowy content to nie tylko biżuteria i kamyki ale też wszystko co się robi rączkami. Tak więc ciuszki dla lalek też. Nie mam zamiaru rozdrabniać się na dwa blogi, bo i tak będzie tego mało. Tak wszystkiego po trochu. 




środa, 5 sierpnia 2026

Zazdrość...

  Próbuję przełamać twórczą niemoc i polega to na tym, że na siłę coś klecę i pokazuję. Nie mogę powtórzyć tej w miarę najlepszej mojej piosenki o nieznajomym. Ma ona prawie czterysta wyświetleń ale to i tak jest niewiele w porównaniu z innymi. Cały czas marzę o stworzeniu idealnego tekstu. Ale co to oznacza to chyba nie do końca wiem. Wczoraj powstał tekst niby rozrywkowy o temacie popularnym ale nie taki popularny jak inne piosenki o obudzeniu się z koszmaru przeszłości. Jakakolwiek by nie była... Po prostu moja przeszłość nie wydaje mi się aż tak traumatyczna, żeby ją publicznie rozgrzebywać. Nie mogę też nic wymyślać, bo nie warto się dołować. 

 Wczorajszy tekst tak wygląda:


 Subskrybent mi doszedł jeden. I to tajny więc nie wiem o co chodzi. Mam pewne podejrzenia ale to tylko podejrzenia. Ale sobie content wybrałam... 
 A zazdrość? O subskrypcje i wejścia. Pani, między innymi o której miałam nakręcić satyrę, umieściła niedawno dwa filmiki i ma już przeszło dwieście. A ja mam czterdzieści cztery na tę chwilę. Może rzeczywiście trzeba pokazać swoje lumpy. To ludzi interesuje a nie jakieś tam dziwaczne poezyje...

 Ale to też byłoby pokazywanie swojej prywatności... Jako ciężki introwertyk chyba nie czułabym się z tym komfortowo. Ale może jednak spróbować?... Potraktowałbym to jako kolejny tekst, tym razem satyryczny, taki na skecz. W końcu mam prawo eksplorować nowe kierunki rozwoju. No nie wiem. 

 Ostatni tekst akurat jest poprawny, sensowny. O czymś tam mówi, ma historię i nośny szlagwort. Może muzyka nie jest najlepsza... ale u mnie nie chodzi o teledyski. U mnie są tylko teksty i one powinny podlegać ocenie. 


niedziela, 19 kwietnia 2026

Raz w górach, raz w dołku.

  Jestem sobie aktualnie w dołku. Coś wcześniej bredziłam o stawaniu się twórcą cyfrowym ale doszłam do wniosku, że to durny, poroniony pomysł. Tak naprawdę to właśnie Internet mnie nieustannie dołuje. Jestem zbyt wrażliwa, żeby odbierać zamieszczone tam treści. 

 Jedna część, ale nawet nie wiem jaki to procent to pożyteczne informacje. A reszta to jacyś dziwni ludzie z contentem, którego sens próżno odgadnąć, wzajemnie wyzywanie się i chamskie ocenianie, teorie spiskowe, rewelacje z d... wzięte, łowcy internetowi oraz oszuści wszelkiej maści. 

 Tragedia, po prostu tragedia... Mnie czasem "udaje się" z kimś pogadać w Sieci ale zawsze jest to stracony czas i stracone nerwy. Zaczepiają mnie różni mężczyźni, bo widocznie dobrze wychodzę na zdjęciach. Co do tego to jednak nie mam pewności, ale za to oni mają pewność, że skoro mam jakiś tam profil tu czy ówdzie to powinnam się z nimi umawiać. Najlepiej oczywiście dojechać na chatę. O co tu chodzi to ja nie wiem... przecież wiadomo, że idealni mężczyźni są gdzie indziej. 

 Oto mój ulubiony dowcip. Niby głupi ale tylko pozornie. 

 Spotkały się dwie znajome czy tam koleżanki. Jednak mówi:

- Słyszałam że wreszcie wyszłaś za mąż.

- Tak. I jestem bardzo szczęśliwa.

- Pewnie mąż dobrze zarabia?

- Nie, w sumie średnia krajowa...

- Pewnie diablo przystojny skoro go wybrałaś.

- Eee tam, przeciętny.

- To pewnie rewelacyjny w łóżku?

- Normlanie, bez fajerwerków.

- No to o co chodzi?

- Nie ma profili w Socjal Mediach i nie używa Internetu. 

- Chryste... a gdzie ty taki ideał znalazłaś?!


I tak to  jest. Tzn. mogło by być ale nie jest. Przynajmniej u mnie. U mnie, na moim terenie to obserwuję totalne odklejenie. Zdurnienie za sprawą bezkrytycznego przyjmowania debilizmów z YT oraz z innych miejsc w Sieci. Dodatkowo narzucanie innym swojego punktu widzenia a jak ktoś nie przyjmuje, to foch, nieodzywanie się i wyzywanie od bezmózgów. Nie ma świętości w postaci więzów rodzinnych oraz więzów krwi. I jak się tu odzywać do zakutego łba? Lepiej się nie odzywać i tak to już trwa przeszło trzy lata. Aż się prosi o jakiś radykalny krok ale nie zawsze są możliwości, gównie finansowe. Inne też. 

Znów się użalam i daje wyraz swojemu sfrustrowaniu. Mam gorszy dzień, może gorszy tydzień a może nawet zaczyna się gorszy miesiąc. No cóż, tak bywa. 

środa, 2 kwietnia 2025

Świat zgłupiał i ludzie z nim...

  Jestem już zmęczona i chyba odpadam. Osobiste klęski też mnie osłabiają. Szukałam zajęcia a okazało się, że jednak dobre chęci nie wystarczą. trzeba jeszcze mieć końskie zdrowie. Co prawda porwałam się od razu na szeroką wodę. I poległam. Jednak jak to mówią: nie ma porażek, są tylko lekcje. 

 W międzyczasie porządne wydawnictwo by mnie wydało ale oczywiście w modelu substydiowanym, bo przecież aż tak genialna to nie jestem, żeby zaryzykować. Przy okazji naczytałam się komplementów dotyczących mojego warsztatu. Akurat to wydawnictwo nie wydaje każdego, kto tego chce, tylko autorów rokujących. Ale niektórzy z nich nie mają kasy. Może by jakaś zbiórka? 

 Obserwowanie Internetu również mnie osłabia. Pisałam o amebach srających się do fejkowych kont. A teraz muszę przyjąć do wiadomości, że są też autentyczne osoby z rozbudowanymi profilami, gdzie jest bezustanne szukanie atencji. I to takiej niskiej, bazującej na urodzie i kształtach. Przykładem może być pani wykonująca typowo męski zawód, która wciąż mi się pokazuje. Nie wiem dlaczego. Poczytałam wcześniejsze materiały na jej temat i wszystko cacy ale były też problemy z narzucaniem się ze strony mężczyzn, z niepochlebnym ocenianiem i nękaniem. I to nie było dobre bo doprowadziło panią do łez. Jednak widocznie mało było zwracania na siebie uwagi, bo ciągle nowe posty z seksownymi fotami i zaczepne teksty... I efekt taki jak pod tamtymi durnymi lipnymi profilami. 

 Ale ja głupia... Teraz wpadłam na to, że to tylko fejkowy projekt ze skradzionymi fotami. Przecież nikt nie może być aż tak durny. Ale to akurat tylko ta postać. Jest jeszcze kilka przykładów. 

 Czy naprawdę atrakcyjna kobieta potrzebuje bezustannej, masowej atencji??? Przecież wystarczyłoby, gdyby przeszła się ulicą w tym makijażu i w tych ciuchach. Tak ze dwa razy na tydzień jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenia to by mi wystarczyło. A jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenie JEDNEGO faceta, wciąż tego samego to by inni mogli nie istnieć. Ale tutaj wciąż musi się to kręcić. Wciąż trzeba czytać różne debilne teksty najaranych ameb internetowych. 

 Strach się odezwać, bo zaraz wydobywa się jad w moją stronę, że zazdrosna, stara i brzydka i niedopchana. Bo przecież sensem życia kobiety to jest posiadanie samca, któremu może ona służyć. Mam się zająć swoim kotem. No chętnie bym się zajęła, przynajmniej zwierzak by mnie kochał i wszystko jedno by mu było czy jestem zadbana i czy już wyłysiałam... Jednak ja często wyjeżdżam i nie chcę żeby ktoś inny zajmował się moim zwierzakiem. 

 Inny przykład to są profile facetów, gdzie jest kilkanaście portretów, każdy w innej aranżacji. Czy oni to już ... czy jeszcze nie. A może i to i to. W każdym razie mózgi górne z jednym zwojem. Ktoś mi mówił, że 85% społeczeństwa to debile. Ostatnio ten procent chyba ciągle rośnie. 

 Tutaj załamuję ręce tylko nad wycinkiem rzeczywistości. 





 

sobota, 30 grudnia 2023

Celujmy WYSOKO

  Zdarzyło się coś niesamowitego. Muszę się z tym podzielić. No po prostu muszę. Chodzi o Internet. Ja obiecuję, że to ostatni post na ten temat, od przyszłego roku planuję zająć się konkretami. Ale teraz muszę dokonać rozliczenia, bo czuję, że jakiś tam etap się kończy a zaczyna następny. 

 Nie przeczę, że Sieć mnie zmieniła. Zaczynając o znajomości z ludźmi, którzy mnie cały czas pozytywnie inspirują a skończywszy na możliwości porozmawiania z żywym człowiekiem. Chyba nie byłabym tym, kim jestem, gdyby nie Internet. Inspiracje swoją drogą ale też dostałam możliwość zarabiania, co skierowało mnie na drogę niezależności, z której nie mogę i nie chcę zboczyć. 

 Do moich nieszkodliwych nałogów doszedł jednak ten, który polega na rozmowach z dziwnymi osobami. W tej chwili nazywam to "dyskusje z przegrańcami z neta". Dlaczego mnie tak wzięło? Czy to samotność, czy chęć poznawania wszystkich typów ludzkich? Nie wiem. Może ja też jestem przegrańcem i ciągnę do swoich? Też nie wiem. W każdym razie piszę dużo, bo odpowiadam na różne zaczepki, albowiem z racji mojego atrakcyjnego JPG jest ich naprawdę bardzo dużo. Większość to zaproszenia wiadomo do czego, wyrażone w bardziej lub mniej subtelny sposób. Niektórzy jednak, jak to nazywam "rokują". Później jednak z czasem okazuje się, że taki kontakt zdycha śmiercią naturalną i to bardzo szybko... Może ktoś myśli, że moja postawa tylko i wyłącznie "pisarza" to tylko poza. Jak się okazuje że jednak nie, to następuje koniec. Przedtem jednak następuje wyrzucenie wszystkich swoich frustracji, wyświetlenie całego swojego życiorysu(cholera wie czy prawdziwego) a później typowy ghosting. Całe szczęście, że do nikogo się nie przywiązuję. I tylko zmienia mi się pogląd. Bo dawniej myślałam, że 95 procent społeczeństwa to idioci a teraz skłaniam się, że jednak jest to około 98 procent. 

 I możecie się obrażać wszyscy, którzy się do tego poczuwacie, trudno. Można się wypisywać z FB, nie będę rozpaczać. Bo może do tego dojść w przypadku, gdy nożyce się odezwą. Tu nawet nie chodzi o płeć męską, ale o obie płcie. Trochę czuję się jak żeński odpowiednik pana, który prowadzi kanał MODA WYSOKA. Nazywają go chamem, ale nawet jeżeli nim jest, to jest chamem wybitnie inteligentnym. No i przede wszystkim człowiekiem rozczarowanym. 

 Trafiłam na niego jakimś cudem, może z powodu nazwy kanału, a może z tego powodu, że jest on czymś w rodzaju projektanta mody, konstruktora czy krawca. Jest twórcą a wiec też w jakiś sposób artystą. Może jest za ostry w swoich wypowiedziach, ale cholera niejednokrotnie ma on PEŁNĄ RACJĘ. 

 Zajął się ostatnio między innymi pewnymi stronami w necie, gdzie faceci piszą komentarze. Niekiedy na ogóle dostępnym dla wszystkich a niekiedy są to teksty z prywatnych kanałów. Czasem mogłabym podyskutować, ale naprawdę nie mam czasu ani siły angażować się w dyskusje. W każdym razie poraziło mnie jego stwierdzenie, że zdarza się czuć zażenowanie z powodu przynależności do swojej płci. 

 Kurcze, chodzi o to, że ja też czasem mam podobne odczucia, tyle że dotyczące moich sióstr. W przypadku, który obserwuję, jednak nie jest to jakiś tam wyszukany kanał, gdzie z jego charakteru wynika charakter odzywek. Wydawało mi się, że FB i YT jest dla NORMALNYCH ludzi. Tymczasem wszyscy w miarę normalni mogą przeczytać daleko większe idiotyzmy niż przykłady, które przytacza pan, nikt nie zna imienia, z kanału MODA WYSOKA. 

 Co gorsza, ja się też tam udzielałam na jednym z tych kanałów dla normalnych, bo myślałam, że tak wypada. Teraz myślę, że wszelkie moje wypowiedzi są dobrem intelektualnym, które na początku powinnam SAMA cenić, wiec nie mogą one być w sąsiedztwie takiego komentarza jak "wystarczy jedna (róża) i będę twoją na zawsze"... Nosz k... tak NISKO się cenić?  

 Albo to jakieś żarty a ja jestem smutasem z kijem w d...   No nie wiem. W każdym razie opuszczam tę przestrzeń, żeby nie mieć już więcej tego typu rozkmin. Ten czas przeznaczę na innego rodzaju twórczość. 

WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU 2024 !!!



piątek, 9 grudnia 2022

Tolerancja najwyższą cnotą

  Tak się składa, że Internet i tak zwane Socjal Media dały mi sporo, bo bez nich nie realizowałabym się w ten sposób, jak to ma miejsce i mam nadzieję, że nadal będzie. Niestety oprócz wszystkich pozytywów są powody do mojej irytacji. 

 FB lubię, bo zawsze czegoś nowego się dowiem, albo odnajdę ciekawe miejsca. Są jeszcze ludzie, którzy pozytywnie mnie inspirują. O ciekawe osoby sama się staram a pozostałych przyjmuję w dobrej wierze. Jak to miło, jak ktoś wnosi pozytyw w moje życie. 

 Nie wiem tylko po co ktoś pisze w swoim statusie np. "K... Mać" albo "ha ha". Jak jeszcze napisze "Chorwacja !" to mogę się domyślać o co chodzi. A tak to nie wiem. No bo czy wszyscy musza się interesować Mundialem??? Litości! I to jeszcze tym skomercjalizowanym, gdzie o wszystkim decyduje KASA? Ja już chyba gdzieś poruszałam ten temat, wiec już nie będę się powtarzać.

 Spora część przychodzących na FB chce mi sprzedać sposób na schudnięcie i ozdrowienie. Akurat tego nie potrzebuję, bo mam w domu uczonego, który zęby na tym zjadł, tzn. na mundrościach z YouTuba. A i to nie mogę i nie chcę się stosować do jego zaleceń. Bo nie. Mam swoje powody.

 Jak ja bym mogła na przykład posłuchawszy nowego kawałka mojego ulubionego wykonawcy, zamieścić w statusie słowo "Zajebioza!" Domyślaj się wtedy czego to dotyczy. Jak można domniemać, że wszyscy, ale to wszyscy emocjonują się tematem jakichś tam meczy. Wolno mi mieć inne zainteresowania, nawet jak ktoś uważa je za dziwne. 

 Ostatnio jakiś palant zagadywał, zachwycał się moim wizerunkiem w JPG, pytał czy jestem mężatką. Coś mu się nie zgadzało, bo tu widzi, że robię jakieś rzeczy sama, czyli bez męża... na przykład pije likier. Naprawdę zbrodnia. Dzisiaj na przykład pije grzańca i co z tego. Później zapodaje mi archiwalne zdjęcia Papieża jak to był całkiem niedaleko, i ładnie ludzie śpiewali. Ja pamiętam ten dzień, ale nie było mnie tam, byłam niedaleko swojego domu, bo chciałam zrobić zdjęcie kawalkadzie samochodów. Samego JPII nie dostrzegłam. Widziałam tylko ochroniarzy jak malowanych, którzy jak na komendę zwrócili się do mnie, gdy podniosłam aparat fotograficzny marki Zenith. Po latach pomyślałam, gdyby miał on kształt pistoletu, to raczej nie czytalibyście moich wypocin tutaj i gdzie indziej. 

 Powiedziałam temu panu, że mnie to nie interesuje i żeby nie wysyłał mi takich treści. No to on napisał, że współczuje mi głupoty. To jest taki moment, gdzie analfabeta, którego zdania trzeba czytać kilkakrotnie, żeby domyślić się o co chodzi, mówi ci że jesteś głupia. Ale cóż, żeby mnie obrazić, to trzeba mieć PAPIERY. Paradoksalnie ci z papierami nie obrażają w ten sposób.

 Słucham na YT światłych ludzi, księży też. Oczywiście tego, którego wszyscy znają, który rozprawia się z zakłamaniem hierarchów kościelnych i zamiataniem pod dywan spraw dot. odpowiedzialności za tuszowanie pedofilii. W stosunku do JPII jest on naprawdę bardzo stonowany, bardzo. Najostrzejsza jego wypowiedź to kwestia, że za wcześnie został okrzyknięty świętym, bo bez wyjaśnień. Powiedział jeszcze, że wiadomości dotyczące jego osoby są ZATRWAŻAJACE. 

 Przy okazji słuchania co ma do powiedzenia jeden z porządniejszych księży w naszym kraju, algorytm podsuwa mi znów oszołomów w sutannach. Na przykład specjalistę od opętań. Wiecie jak rozpoznać opętanego? Jeden ze sposobów to nalanie mu do herbaty świeconej wody. Teraz wiecie dlaczego nie chodzę na herbatki do dewotek na wsi? Wyobrażacie sobie? Zrobi mi taka herbatkę na przykład teraz w grudniu. Naleje tam świeconej wody, która nabrała z balii na Wielkanoc, bo akurat balię poświecił ksiądz przy poświęcaniu koszyczków. Woda w plastikowej butli stała na regale około trzech kwartałów. Wiecie co się dzieje z mineralną, gdy kilka dni stoi w odkręconej butelce? Jest wstrętna. Natomiast przez kilka miesięcy zrobi się gnój. I taka woda, która jakiś czas jest w balii i później zostanie przelana do butelki, a wiem jak to się robi- zanurza się łapę z butelką i czeka aż się ona napełni. Więc później drobnoustroje pieprzą się i rozmnażają na potęgę. I to się może znaleźć w herbacie!!! Walory smakowe zajebiaszcze. Ale spróbuj nie wypić! Okaże się, że jesteś opętany. Albo wypij a w domu się pochoruj. Takie pierdzielenie to obraza dla mojego intelektu albo głupoty jak kto woli hehe. 

 Jeszcze były inne próby, na przykład wycie i plucie przy chwaleniu imienia najwyższego. Już kiedyś o tym gdzieś pisałam. Naprawdę, jeżeli szanowny Diabeł istnieje to przekręca się ze śmiechu. W zasadzie to każdy ma prawo do własnego zdania i osobistej wiary w co tylko chce, ale niech mi nikt tego nie narzuca i niech mnie nie ocenia, bo czegoś tam nie chcę i mnie nie obchodzi specjalnie. 

 Tolerancja najwyższą cnotą.