Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dowcip. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dowcip. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2026

Zazdrość...

  Próbuję przełamać twórczą niemoc i polega to na tym, że na siłę coś klecę i pokazuję. Nie mogę powtórzyć tej w miarę najlepszej mojej piosenki o nieznajomym. Ma ona prawie czterysta wyświetleń ale to i tak jest niewiele w porównaniu z innymi. Cały czas marzę o stworzeniu idealnego tekstu. Ale co to oznacza to chyba nie do końca wiem. Wczoraj powstał tekst niby rozrywkowy o temacie popularnym ale nie taki popularny jak inne piosenki o obudzeniu się z koszmaru przeszłości. Jakakolwiek by nie była... Po prostu moja przeszłość nie wydaje mi się aż tak traumatyczna, żeby ją publicznie rozgrzebywać. Nie mogę też nic wymyślać, bo nie warto się dołować. 

 Wczorajszy tekst tak wygląda:


 Subskrybent mi doszedł jeden. I to tajny więc nie wiem o co chodzi. Mam pewne podejrzenia ale to tylko podejrzenia. Ale sobie content wybrałam... 
 A zazdrość? O subskrypcje i wejścia. Pani, między innymi o której miałam nakręcić satyrę, umieściła niedawno dwa filmiki i ma już przeszło dwieście. A ja mam czterdzieści cztery na tę chwilę. Może rzeczywiście trzeba pokazać swoje lumpy. To ludzi interesuje a nie jakieś tam dziwaczne poezyje...

 Ale to też byłoby pokazywanie swojej prywatności... Jako ciężki introwertyk chyba nie czułabym się z tym komfortowo. Ale może jednak spróbować?... Potraktowałbym to jako kolejny tekst, tym razem satyryczny, taki na skecz. W końcu mam prawo eksplorować nowe kierunki rozwoju. No nie wiem. 

 Ostatni tekst akurat jest poprawny, sensowny. O czymś tam mówi, ma historię i nośny szlagwort. Może muzyka nie jest najlepsza... ale u mnie nie chodzi o teledyski. U mnie są tylko teksty i one powinny podlegać ocenie. 


wtorek, 21 lipca 2026

Zasięgi, lajki czyli nowa waluta, nowe dobro, którego wszyscy pragną.

 Na początek dam link do pewnej twórczyni, której prace szalenie mi się podobają i raczej nie tylko mnie. Nazwa kanału na YT. To "Kelly Boesch AI Art". Pani robi cos podobnego do mnie, tylko oczywiście jest o lata świetlne dalej. Dodatkowo robi ciekawe teledyski. 


 Zastanawiam się czy by też nie zająć się ruchem na swoich filmikach, bo jak do tej pory to nie mam zbytniego zainteresowania swoją twórczością. Oczywiście uważam, że moje teksty są fajne, w miarę zgrabnie napisane i odwołujące się do ludzkich emocji. Tymczasem od początku moich działań w tym temacie doszło mi tylko osiem subskrybentów. Licznik co prawda chodzi ale po kilku dniach od zamieszczenia tekstu z muzyką zainteresowanie ustaje. 

 No i tutaj zżera mnie zazdrość, bo na FB oglądam całe stada twórczyń cyfrowych, którym wiedzie się lepiej... Ale za to kontent jest dla mnie trudny do ogarnięcia. To jest po prostu masakra. Pół biedy jak kobitka w podobny sposób do mnie prezentuje swoje teksty ale wraz ze swoją obecnością. A że jest zgrabna i piękna, to ruch jest. Atrakcyjni mają lepiej. Ale chyba nie, bo pojawiły się całkiem zwyczajne osoby, które wzbudzają emocje różnego rodzaju. Pokazywanie ciuchów ze swojej szafy .. i tu nie mówię o Szafairce Dorce, ona ma jakiś tam kontent, który i tak nie wszystkim się podoba. Ale kto zabroni innej emerytce, która najwyraźniej robi sprzątanie na strychu...
 Inna pani to Tereska Poker Face, która filmuje swoje spacery z okolic swojego biodra i nikt nie wie o co tam chodzi ale za to wszyscy oglądają. Tereska ma ciekawe korale i naszyjniki, to może o to chodzi...
 Inna pani wyje do kompletnych podkładów muzycznych słyszanych w tle i podryguje eksponując głownie tylną część ciała. Brzmi trochę jak zarzynana kura ale wszystkim się to podoba. Jak się komuś nie podoba to taka niesubordynacja jest zaraz usuwana. 
 Ja bym chciała robić coś takiego ale nie maiłabym czasu siedzieć ciągle przy komputerze i kasować negatywne opinie. O hejterach już nie wspomnę. Ale co to za twórca internetowy bez sztabu hejterów?

 Tak więc muszę w pocie czoła i z przegrzanym czasem mózgiem walczyć o każdego subskrybenta. Na dodatek rozwój idzie mi opornie i w ślimaczym tempie. Zwłaszcza, że miałam ostatnio przerwy w pracy bo okazało się, że jednak do tworzenia potrzebuję spokoju i ciszy. W przedostatnich dwóch dziełach akurat widać, że tego nie miałam. Ale ostatni tekst, już pisany na spokojnie, uważam że jest fajny. Nadal jednak nie uważam, że tworzę coś idealnego. 


 Short też jest fajny. Tutaj akurat niewiele się te kawałki różnią. Oba w tym samym typie:



 Kusi mnie żeby nakręcić jakiś prześmiewczy filmik tak do ogólnych tematów... ale może lepiej w to nie brnąć. Przecież mogłoby to być uznane za hejt. Teraz nie można powiedzieć, że ktoś jest durny. Tak samo jak nie można powiedzieć, że ktoś jest otyły albo gruby. Nawet zasugerować nie można. Co to się porobiło?





sobota, 18 lipca 2026

  Uff

Upał upałem i ogórki ogórkami, nawet te siłą wmuszane, których nie wypada odmówić... ale prawdą jest, że przez ostatnie dwa tygodnie doświadczyłam takiej mielizny intelektualnej i w zasadzie żadnej kreatywności... No bo akurat doszedł do głosu miły przeszkadzacz. 

 Ale z każdej sytuacji da się wyciągnąć jakieś pozytywy. W moim przypadku to pomysł na rolkę, gdzie będę nawiązywać do twórczyń internetowych, które mają od cholery wejść przy durnym kontencie, przy czym ja mam mało wejść przy kontencie sensowym... aczkolwiek może to tylko mnie się tak wydaje, że mój kontent jest sensowny podczas, gdy możliwe, że jest denny. 

 Twórcami to zajmę się oddzielnie i po dłuższych przygotowaniach... bo naprawdę zjawisko mnie przeraża i najnormalniej w świecie boję się zderzenia z giga koszmarem. Może nawet nie podejmę się z nim dyskutować, bo z góry zobaczę swoją porażkę i bezsens moich działań. 

 No to co ja stworzyłam? 

Stworzyłam chyba trzy teksty przez dwa tygodnie byczenia się... I tutaj muszę przyznać, że jednak do pisania potrzebna jest CISZA. Ostatni tekst jest efektem zimnej kalkulacji na temat, co to się podoba i co ma najwięcej wejść... Stworzyłam coś w ten deseń aczkolwiek i tak nie mogłam się na dobre wyłączyć podczas tworzenia. Tak więc obiecuję poprawę. 


 W tych dniach również nastąpił u mnie inny rodzaj pokonania siebie. Po prostu odważyłam się sama pojechać autem w miejsca które kocham... Co prawda pomogłam sobie wybierając pory o słabym natężeniu ruchu. Jednak zrobiłam coś, co kiedyś wydawało mi się niewykonalne. No bo ja strachliwa, z czarną wyobraźnią o dwa, trzy kroki w przód... 
 Tymczasem wszystkie strachy da się pokonać, tylko trzeba odpowiednio do tego się zabrać. 
 Ech... jak dobrze spełniać kolejne marzenia, nawet jakby to miało nas kosztować nerwy, schizy i kolejne, ciężkie wewnętrzne walki. 



niedziela, 19 kwietnia 2026

Raz w górach, raz w dołku.

  Jestem sobie aktualnie w dołku. Coś wcześniej bredziłam o stawaniu się twórcą cyfrowym ale doszłam do wniosku, że to durny, poroniony pomysł. Tak naprawdę to właśnie Internet mnie nieustannie dołuje. Jestem zbyt wrażliwa, żeby odbierać zamieszczone tam treści. 

 Jedna część, ale nawet nie wiem jaki to procent to pożyteczne informacje. A reszta to jacyś dziwni ludzie z contentem, którego sens próżno odgadnąć, wzajemnie wyzywanie się i chamskie ocenianie, teorie spiskowe, rewelacje z d... wzięte, łowcy internetowi oraz oszuści wszelkiej maści. 

 Tragedia, po prostu tragedia... Mnie czasem "udaje się" z kimś pogadać w Sieci ale zawsze jest to stracony czas i stracone nerwy. Zaczepiają mnie różni mężczyźni, bo widocznie dobrze wychodzę na zdjęciach. Co do tego to jednak nie mam pewności, ale za to oni mają pewność, że skoro mam jakiś tam profil tu czy ówdzie to powinnam się z nimi umawiać. Najlepiej oczywiście dojechać na chatę. O co tu chodzi to ja nie wiem... przecież wiadomo, że idealni mężczyźni są gdzie indziej. 

 Oto mój ulubiony dowcip. Niby głupi ale tylko pozornie. 

 Spotkały się dwie znajome czy tam koleżanki. Jednak mówi:

- Słyszałam że wreszcie wyszłaś za mąż.

- Tak. I jestem bardzo szczęśliwa.

- Pewnie mąż dobrze zarabia?

- Nie, w sumie średnia krajowa...

- Pewnie diablo przystojny skoro go wybrałaś.

- Eee tam, przeciętny.

- To pewnie rewelacyjny w łóżku?

- Normlanie, bez fajerwerków.

- No to o co chodzi?

- Nie ma profili w Socjal Mediach i nie używa Internetu. 

- Chryste... a gdzie ty taki ideał znalazłaś?!


I tak to  jest. Tzn. mogło by być ale nie jest. Przynajmniej u mnie. U mnie, na moim terenie to obserwuję totalne odklejenie. Zdurnienie za sprawą bezkrytycznego przyjmowania debilizmów z YT oraz z innych miejsc w Sieci. Dodatkowo narzucanie innym swojego punktu widzenia a jak ktoś nie przyjmuje, to foch, nieodzywanie się i wyzywanie od bezmózgów. Nie ma świętości w postaci więzów rodzinnych oraz więzów krwi. I jak się tu odzywać do zakutego łba? Lepiej się nie odzywać i tak to już trwa przeszło trzy lata. Aż się prosi o jakiś radykalny krok ale nie zawsze są możliwości, gównie finansowe. Inne też. 

Znów się użalam i daje wyraz swojemu sfrustrowaniu. Mam gorszy dzień, może gorszy tydzień a może nawet zaczyna się gorszy miesiąc. No cóż, tak bywa.