Pokazywanie postów oznaczonych etykietą youtube. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą youtube. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2026

Zazdrość...

  Próbuję przełamać twórczą niemoc i polega to na tym, że na siłę coś klecę i pokazuję. Nie mogę powtórzyć tej w miarę najlepszej mojej piosenki o nieznajomym. Ma ona prawie czterysta wyświetleń ale to i tak jest niewiele w porównaniu z innymi. Cały czas marzę o stworzeniu idealnego tekstu. Ale co to oznacza to chyba nie do końca wiem. Wczoraj powstał tekst niby rozrywkowy o temacie popularnym ale nie taki popularny jak inne piosenki o obudzeniu się z koszmaru przeszłości. Jakakolwiek by nie była... Po prostu moja przeszłość nie wydaje mi się aż tak traumatyczna, żeby ją publicznie rozgrzebywać. Nie mogę też nic wymyślać, bo nie warto się dołować. 

 Wczorajszy tekst tak wygląda:


 Subskrybent mi doszedł jeden. I to tajny więc nie wiem o co chodzi. Mam pewne podejrzenia ale to tylko podejrzenia. Ale sobie content wybrałam... 
 A zazdrość? O subskrypcje i wejścia. Pani, między innymi o której miałam nakręcić satyrę, umieściła niedawno dwa filmiki i ma już przeszło dwieście. A ja mam czterdzieści cztery na tę chwilę. Może rzeczywiście trzeba pokazać swoje lumpy. To ludzi interesuje a nie jakieś tam dziwaczne poezyje...

 Ale to też byłoby pokazywanie swojej prywatności... Jako ciężki introwertyk chyba nie czułabym się z tym komfortowo. Ale może jednak spróbować?... Potraktowałbym to jako kolejny tekst, tym razem satyryczny, taki na skecz. W końcu mam prawo eksplorować nowe kierunki rozwoju. No nie wiem. 

 Ostatni tekst akurat jest poprawny, sensowny. O czymś tam mówi, ma historię i nośny szlagwort. Może muzyka nie jest najlepsza... ale u mnie nie chodzi o teledyski. U mnie są tylko teksty i one powinny podlegać ocenie. 


czwartek, 30 lipca 2026

Już zdrowsza.

  Już ożyłam. Pobrałam trochę przeciwbólowych i jakoś dałam radę wstać i trochę się pokręcić. Dzisiaj wypad do mojego ulubionego lumpa i starałam się nie patrzeć na ciuchy, tylko raczej na dodatki i inne sprawy. I znalazłam między innymi Barbiankę w świetnym stanie. Znów laleczka. Niby już nie tworzę kolekcji, ale... Jak widzę, że gdzieś tam leży samotna wśród pluszaków, bo pewnie z pluszakami się nie zadaje, bo to nie ta liga, to po prostu przygarniam taką. U mnie na odpowiednie towarzystwo i troskę. I ubrać ma się w co...


 Ona akurat ma już swoje plastikowe, różowe body na stałe ale przecież to nie problem. To daje inne, ciekawe możliwości, jeśli chodzi o jej przyszłą garderobę. Będę szyła? Możliwe... Chociaż nie teraz, bo zaprzątają mnie sprawy poważne w tej chwili. Takie, które będą miały wpływ na dalsze moje życie. 


 Napisałam następny tekst do piosenki. Było to dwa dni temu i od tej pory nic nie robiłam, tylko patrzyłam jak się podoba. Wydawało mi się, że już się zbliżyłam do ideału. Prawie popadłam w megalomanię... Ale co ja zrobię jak mi się podoba to, co stworzyłam. 

 Jeśli chodzi o tak zwaną WENĘ, to chodziło mi coś takiego po głowie, bo chciałam stworzyć coś lekkiego i życiowego jednocześnie. Nawet była taka chwila, że wstałam z łóżka w nocy, bo coś ułożyło mi się w głowie i bałam się, że mi ucieknie. Wstałam i zapisałam tę zwrotkę: "Powiedzcie mi zaraz, jak on ma na imię". Mogłam się nagrać na telefonie ale obawiałam się, że pomysł mi uleci od niebieskiego światła. Na drugi dzień obudowałam te słowa. 


 Tutaj zwrotki są 6-cio zgłoskowe. To jest trudny wymiar. Tak mi się wydaje. Ale za to dobrze przemawia i nadaje się do tańca. Akurat aplikacja dała mi najlepszą muzykę od razu. Byłam zauroczona. Robiłam kilka następnych prób ale już to nie było takie fajne. 
 Refren ma inną liczbę zgłosek, nawet ich nie liczyłam ale okazuje się, że wszystko hula. 

 W Sieci jest ogromna ilość tekstów takich twórców jak ja. Ja osobiście staram się nikogo nie naśladować. Dla mnie niedoścignioną artystką jest i będzie Agnieszka Osiecka. Wszechstronność. Ciężkie tematy ale też lekkie, rozrywkowe kawałki. Co ja mogę powiedzieć o idealnym tekście piosenki? Moim zdaniem musi być jakaś historia. Jakaś opowieść. Czasem dramat. Niedawno moja córka, która należy już do nowego pokolenia z całymi przyległościami, wsłuchała się w piosenkę "Małgośka mówią mi". I powiedziała: Tam jest cała historia, tam jest dramat. 
 
 Ano właśnie. Historia. W krótkich słowach trzeba opowiedzieć jakaś historię. Czasem krótką ale taką, która jest warta zainteresowania. O miłości to są chyba wszystkie piosenki. Ale przynajmniej coś około 98 procent. Jest kilka o nienawiści... ale czasem w takich przypadkach okazuje się, że to tylko strach przed miłością albo niezrozumienie jej. hah

 No i w tej chwili mam niemoc twórczą, bo nie wiem o czym teraz chcę napisać. Ale nie przejmuję się, bo z doświadczenia wiem, że pomysły przychodzą nagle. I to wszystko jedno czy w wannie, czy podczas bezsennej nocy, czy też w sklepie na krótko przed kasą... To może być wszędzie. Nawet podczas szorowania podłogi. Ale to właściwie wszyscy wiedzą. 





sobota, 30 grudnia 2023

Celujmy WYSOKO

  Zdarzyło się coś niesamowitego. Muszę się z tym podzielić. No po prostu muszę. Chodzi o Internet. Ja obiecuję, że to ostatni post na ten temat, od przyszłego roku planuję zająć się konkretami. Ale teraz muszę dokonać rozliczenia, bo czuję, że jakiś tam etap się kończy a zaczyna następny. 

 Nie przeczę, że Sieć mnie zmieniła. Zaczynając o znajomości z ludźmi, którzy mnie cały czas pozytywnie inspirują a skończywszy na możliwości porozmawiania z żywym człowiekiem. Chyba nie byłabym tym, kim jestem, gdyby nie Internet. Inspiracje swoją drogą ale też dostałam możliwość zarabiania, co skierowało mnie na drogę niezależności, z której nie mogę i nie chcę zboczyć. 

 Do moich nieszkodliwych nałogów doszedł jednak ten, który polega na rozmowach z dziwnymi osobami. W tej chwili nazywam to "dyskusje z przegrańcami z neta". Dlaczego mnie tak wzięło? Czy to samotność, czy chęć poznawania wszystkich typów ludzkich? Nie wiem. Może ja też jestem przegrańcem i ciągnę do swoich? Też nie wiem. W każdym razie piszę dużo, bo odpowiadam na różne zaczepki, albowiem z racji mojego atrakcyjnego JPG jest ich naprawdę bardzo dużo. Większość to zaproszenia wiadomo do czego, wyrażone w bardziej lub mniej subtelny sposób. Niektórzy jednak, jak to nazywam "rokują". Później jednak z czasem okazuje się, że taki kontakt zdycha śmiercią naturalną i to bardzo szybko... Może ktoś myśli, że moja postawa tylko i wyłącznie "pisarza" to tylko poza. Jak się okazuje że jednak nie, to następuje koniec. Przedtem jednak następuje wyrzucenie wszystkich swoich frustracji, wyświetlenie całego swojego życiorysu(cholera wie czy prawdziwego) a później typowy ghosting. Całe szczęście, że do nikogo się nie przywiązuję. I tylko zmienia mi się pogląd. Bo dawniej myślałam, że 95 procent społeczeństwa to idioci a teraz skłaniam się, że jednak jest to około 98 procent. 

 I możecie się obrażać wszyscy, którzy się do tego poczuwacie, trudno. Można się wypisywać z FB, nie będę rozpaczać. Bo może do tego dojść w przypadku, gdy nożyce się odezwą. Tu nawet nie chodzi o płeć męską, ale o obie płcie. Trochę czuję się jak żeński odpowiednik pana, który prowadzi kanał MODA WYSOKA. Nazywają go chamem, ale nawet jeżeli nim jest, to jest chamem wybitnie inteligentnym. No i przede wszystkim człowiekiem rozczarowanym. 

 Trafiłam na niego jakimś cudem, może z powodu nazwy kanału, a może z tego powodu, że jest on czymś w rodzaju projektanta mody, konstruktora czy krawca. Jest twórcą a wiec też w jakiś sposób artystą. Może jest za ostry w swoich wypowiedziach, ale cholera niejednokrotnie ma on PEŁNĄ RACJĘ. 

 Zajął się ostatnio między innymi pewnymi stronami w necie, gdzie faceci piszą komentarze. Niekiedy na ogóle dostępnym dla wszystkich a niekiedy są to teksty z prywatnych kanałów. Czasem mogłabym podyskutować, ale naprawdę nie mam czasu ani siły angażować się w dyskusje. W każdym razie poraziło mnie jego stwierdzenie, że zdarza się czuć zażenowanie z powodu przynależności do swojej płci. 

 Kurcze, chodzi o to, że ja też czasem mam podobne odczucia, tyle że dotyczące moich sióstr. W przypadku, który obserwuję, jednak nie jest to jakiś tam wyszukany kanał, gdzie z jego charakteru wynika charakter odzywek. Wydawało mi się, że FB i YT jest dla NORMALNYCH ludzi. Tymczasem wszyscy w miarę normalni mogą przeczytać daleko większe idiotyzmy niż przykłady, które przytacza pan, nikt nie zna imienia, z kanału MODA WYSOKA. 

 Co gorsza, ja się też tam udzielałam na jednym z tych kanałów dla normalnych, bo myślałam, że tak wypada. Teraz myślę, że wszelkie moje wypowiedzi są dobrem intelektualnym, które na początku powinnam SAMA cenić, wiec nie mogą one być w sąsiedztwie takiego komentarza jak "wystarczy jedna (róża) i będę twoją na zawsze"... Nosz k... tak NISKO się cenić?  

 Albo to jakieś żarty a ja jestem smutasem z kijem w d...   No nie wiem. W każdym razie opuszczam tę przestrzeń, żeby nie mieć już więcej tego typu rozkmin. Ten czas przeznaczę na innego rodzaju twórczość. 

WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU 2024 !!!



piątek, 9 grudnia 2022

Tolerancja najwyższą cnotą

  Tak się składa, że Internet i tak zwane Socjal Media dały mi sporo, bo bez nich nie realizowałabym się w ten sposób, jak to ma miejsce i mam nadzieję, że nadal będzie. Niestety oprócz wszystkich pozytywów są powody do mojej irytacji. 

 FB lubię, bo zawsze czegoś nowego się dowiem, albo odnajdę ciekawe miejsca. Są jeszcze ludzie, którzy pozytywnie mnie inspirują. O ciekawe osoby sama się staram a pozostałych przyjmuję w dobrej wierze. Jak to miło, jak ktoś wnosi pozytyw w moje życie. 

 Nie wiem tylko po co ktoś pisze w swoim statusie np. "K... Mać" albo "ha ha". Jak jeszcze napisze "Chorwacja !" to mogę się domyślać o co chodzi. A tak to nie wiem. No bo czy wszyscy musza się interesować Mundialem??? Litości! I to jeszcze tym skomercjalizowanym, gdzie o wszystkim decyduje KASA? Ja już chyba gdzieś poruszałam ten temat, wiec już nie będę się powtarzać.

 Spora część przychodzących na FB chce mi sprzedać sposób na schudnięcie i ozdrowienie. Akurat tego nie potrzebuję, bo mam w domu uczonego, który zęby na tym zjadł, tzn. na mundrościach z YouTuba. A i to nie mogę i nie chcę się stosować do jego zaleceń. Bo nie. Mam swoje powody.

 Jak ja bym mogła na przykład posłuchawszy nowego kawałka mojego ulubionego wykonawcy, zamieścić w statusie słowo "Zajebioza!" Domyślaj się wtedy czego to dotyczy. Jak można domniemać, że wszyscy, ale to wszyscy emocjonują się tematem jakichś tam meczy. Wolno mi mieć inne zainteresowania, nawet jak ktoś uważa je za dziwne. 

 Ostatnio jakiś palant zagadywał, zachwycał się moim wizerunkiem w JPG, pytał czy jestem mężatką. Coś mu się nie zgadzało, bo tu widzi, że robię jakieś rzeczy sama, czyli bez męża... na przykład pije likier. Naprawdę zbrodnia. Dzisiaj na przykład pije grzańca i co z tego. Później zapodaje mi archiwalne zdjęcia Papieża jak to był całkiem niedaleko, i ładnie ludzie śpiewali. Ja pamiętam ten dzień, ale nie było mnie tam, byłam niedaleko swojego domu, bo chciałam zrobić zdjęcie kawalkadzie samochodów. Samego JPII nie dostrzegłam. Widziałam tylko ochroniarzy jak malowanych, którzy jak na komendę zwrócili się do mnie, gdy podniosłam aparat fotograficzny marki Zenith. Po latach pomyślałam, gdyby miał on kształt pistoletu, to raczej nie czytalibyście moich wypocin tutaj i gdzie indziej. 

 Powiedziałam temu panu, że mnie to nie interesuje i żeby nie wysyłał mi takich treści. No to on napisał, że współczuje mi głupoty. To jest taki moment, gdzie analfabeta, którego zdania trzeba czytać kilkakrotnie, żeby domyślić się o co chodzi, mówi ci że jesteś głupia. Ale cóż, żeby mnie obrazić, to trzeba mieć PAPIERY. Paradoksalnie ci z papierami nie obrażają w ten sposób.

 Słucham na YT światłych ludzi, księży też. Oczywiście tego, którego wszyscy znają, który rozprawia się z zakłamaniem hierarchów kościelnych i zamiataniem pod dywan spraw dot. odpowiedzialności za tuszowanie pedofilii. W stosunku do JPII jest on naprawdę bardzo stonowany, bardzo. Najostrzejsza jego wypowiedź to kwestia, że za wcześnie został okrzyknięty świętym, bo bez wyjaśnień. Powiedział jeszcze, że wiadomości dotyczące jego osoby są ZATRWAŻAJACE. 

 Przy okazji słuchania co ma do powiedzenia jeden z porządniejszych księży w naszym kraju, algorytm podsuwa mi znów oszołomów w sutannach. Na przykład specjalistę od opętań. Wiecie jak rozpoznać opętanego? Jeden ze sposobów to nalanie mu do herbaty świeconej wody. Teraz wiecie dlaczego nie chodzę na herbatki do dewotek na wsi? Wyobrażacie sobie? Zrobi mi taka herbatkę na przykład teraz w grudniu. Naleje tam świeconej wody, która nabrała z balii na Wielkanoc, bo akurat balię poświecił ksiądz przy poświęcaniu koszyczków. Woda w plastikowej butli stała na regale około trzech kwartałów. Wiecie co się dzieje z mineralną, gdy kilka dni stoi w odkręconej butelce? Jest wstrętna. Natomiast przez kilka miesięcy zrobi się gnój. I taka woda, która jakiś czas jest w balii i później zostanie przelana do butelki, a wiem jak to się robi- zanurza się łapę z butelką i czeka aż się ona napełni. Więc później drobnoustroje pieprzą się i rozmnażają na potęgę. I to się może znaleźć w herbacie!!! Walory smakowe zajebiaszcze. Ale spróbuj nie wypić! Okaże się, że jesteś opętany. Albo wypij a w domu się pochoruj. Takie pierdzielenie to obraza dla mojego intelektu albo głupoty jak kto woli hehe. 

 Jeszcze były inne próby, na przykład wycie i plucie przy chwaleniu imienia najwyższego. Już kiedyś o tym gdzieś pisałam. Naprawdę, jeżeli szanowny Diabeł istnieje to przekręca się ze śmiechu. W zasadzie to każdy ma prawo do własnego zdania i osobistej wiary w co tylko chce, ale niech mi nikt tego nie narzuca i niech mnie nie ocenia, bo czegoś tam nie chcę i mnie nie obchodzi specjalnie. 

 Tolerancja najwyższą cnotą.