Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2026

Już zdrowsza.

  Już ożyłam. Pobrałam trochę przeciwbólowych i jakoś dałam radę wstać i trochę się pokręcić. Dzisiaj wypad do mojego ulubionego lumpa i starałam się nie patrzeć na ciuchy, tylko raczej na dodatki i inne sprawy. I znalazłam między innymi Barbiankę w świetnym stanie. Znów laleczka. Niby już nie tworzę kolekcji, ale... Jak widzę, że gdzieś tam leży samotna wśród pluszaków, bo pewnie z pluszakami się nie zadaje, bo to nie ta liga, to po prostu przygarniam taką. U mnie na odpowiednie towarzystwo i troskę. I ubrać ma się w co...


 Ona akurat ma już swoje plastikowe, różowe body na stałe ale przecież to nie problem. To daje inne, ciekawe możliwości, jeśli chodzi o jej przyszłą garderobę. Będę szyła? Możliwe... Chociaż nie teraz, bo zaprzątają mnie sprawy poważne w tej chwili. Takie, które będą miały wpływ na dalsze moje życie. 


 Napisałam następny tekst do piosenki. Było to dwa dni temu i od tej pory nic nie robiłam, tylko patrzyłam jak się podoba. Wydawało mi się, że już się zbliżyłam do ideału. Prawie popadłam w megalomanię... Ale co ja zrobię jak mi się podoba to, co stworzyłam. 

 Jeśli chodzi o tak zwaną WENĘ, to chodziło mi coś takiego po głowie, bo chciałam stworzyć coś lekkiego i życiowego jednocześnie. Nawet była taka chwila, że wstałam z łóżka w nocy, bo coś ułożyło mi się w głowie i bałam się, że mi ucieknie. Wstałam i zapisałam tę zwrotkę: "Powiedzcie mi zaraz, jak on ma na imię". Mogłam się nagrać na telefonie ale obawiałam się, że pomysł mi uleci od niebieskiego światła. Na drugi dzień obudowałam te słowa. 


 Tutaj zwrotki są 6-cio zgłoskowe. To jest trudny wymiar. Tak mi się wydaje. Ale za to dobrze przemawia i nadaje się do tańca. Akurat aplikacja dała mi najlepszą muzykę od razu. Byłam zauroczona. Robiłam kilka następnych prób ale już to nie było takie fajne. 
 Refren ma inną liczbę zgłosek, nawet ich nie liczyłam ale okazuje się, że wszystko hula. 

 W Sieci jest ogromna ilość tekstów takich twórców jak ja. Ja osobiście staram się nikogo nie naśladować. Dla mnie niedoścignioną artystką jest i będzie Agnieszka Osiecka. Wszechstronność. Ciężkie tematy ale też lekkie, rozrywkowe kawałki. Co ja mogę powiedzieć o idealnym tekście piosenki? Moim zdaniem musi być jakaś historia. Jakaś opowieść. Czasem dramat. Niedawno moja córka, która należy już do nowego pokolenia z całymi przyległościami, wsłuchała się w piosenkę "Małgośka mówią mi". I powiedziała: Tam jest cała historia, tam jest dramat. 
 
 Ano właśnie. Historia. W krótkich słowach trzeba opowiedzieć jakaś historię. Czasem krótką ale taką, która jest warta zainteresowania. O miłości to są chyba wszystkie piosenki. Ale przynajmniej coś około 98 procent. Jest kilka o nienawiści... ale czasem w takich przypadkach okazuje się, że to tylko strach przed miłością albo niezrozumienie jej. hah

 No i w tej chwili mam niemoc twórczą, bo nie wiem o czym teraz chcę napisać. Ale nie przejmuję się, bo z doświadczenia wiem, że pomysły przychodzą nagle. I to wszystko jedno czy w wannie, czy podczas bezsennej nocy, czy też w sklepie na krótko przed kasą... To może być wszędzie. Nawet podczas szorowania podłogi. Ale to właściwie wszyscy wiedzą. 





niedziela, 14 stycznia 2024

Po co piszę wiersze?

 Nie wiem. Chyba mam taką potrzebę. Nikt się specjalnie nimi nie zachwyca oprócz mnie. Płodni grafomani maja swoje kółka podziwiających, bo tam są rymy i ckliwizny i banały od których robi się mdło. Na prozę nie mam siły, bo jak zachorowałam w Nowy Rok to do tej pory mnie trzyma... A wiersz to jest lekki, jest tylko uchwyceniem jednej albo dwóch myśli. Czasem jest przeszłością, która wybucha w sercu, jak twierdził klasyk. 


***

Nie wracam

*

Gdy tak jak wszyscy

wywlekasz z najgłębszej szuflady

czarnobiałe obrazki

i tęsknisz za tamtym czasem,

próbuję wyobrazić sobie ciebie młodszego.

Długie włosy, skórzana marynara.

Jesteś dziwnie wiotki,

twoje zbyt długie kończyny

poruszają się bez wcześniejszego zaprogramowania.

Ale może to tamte buty

na masywnej platformie.

To nawet nie był paryski szyk,

tylko moda z Lazurowego Wybrzeża.

Zresztą kto to teraz pamięta?

 

Próbuje wracać do siebie

 ale tam nie ma już nic.

Czasem szukam właściciela włosów Achillesa

(zawsze się śmieję z młodzieńczych wierszy)

rozwianych na wietrze.

On cały czas tam  żyje.

Przejeżdżając tamtędy,

Czasem widzę go przy starej studni z korbą.

 Jest normalnym facetem w średnim wieku.

Została tylko gęsta fryzura

(może na jego szczęście)

i ekscytująca broda Wikinga.

Jednak w takich chwilach przyznaję rację komuś,

kto mówił o wchodzeniu do rzeki.

 

Wiem, że gdy sprzedam stary dom,

to jakbym straciła lewą rękę.

Niby mogę pisać wiersze

ale to nie to samo.

Bóle fantomowe dadzą znać

prędzej czy później.

 

Dlatego nie wracam.

 

W pozycji horyzontalnej,

obranej bez względu na porę dnia,

często marzę o innym domu.

O nachalnych promieniach niewidocznego słońca

które lubią bawić się nicianymi firankami.

Za ścianą ty przesuwasz kubki na  stole,

zaraz zawołasz mnie na herbatę.

 

A może już dawno umarłam

i czekam w czyśćcu na wjazd do nieba?

 

Gdy odejdę zwyczajnie ale zbyt wcześnie,

wiedz że trzaskać będzie wieczorami

podłoga  w twojej kuchni.

Obudzisz się w środku nocy

i poczujesz czyjąś obecność.

Wtedy dla mnie musisz  przeżyć

niebywale długą sekundę strachu.

 

 



piątek, 30 września 2022

Napisałam nowy wiersz

  Takie nocne rozmyślania bywają jednak owocne. pod warunkiem, że się ma notes dyktafon lub dobra pamięć. Tym razem miałam to ostanie, bo nie chciało mi się ruszyć nawet. Jakby kto nie wiedział o czym to jest, to wyjaśniam, że nie o aktualnej sytuacji społeczno - politycznej, ale o chorobie autoimmunologicznej. A w sumie czy to ważne, jak ktoś zinterpretuje? 



Chłodna wojna

 

Leżąc na krawędzi łóżka nie wiem

- lepiej wpaść w przepaść czy nadal śnić obrazy bez słońca?

Jak w tej opowieści o tysiącach ognisk, których dym przesłonił niebo.

 

W tym samym czasie cicha i podstępna armia małych żołnierzyków

pobudzona fałszywą propagandą

coraz bardziej wewnętrznie sklejona walczy sama ze sobą,

zajmując wciąż nowe przestrzenie.

 

Każdy ranek to bolesne skrzypienie stawów

tęsknota za kolorami i ciepłem.

Nie wytworzę w sobie ognia,

bo to zabije wojsko,

a tak miło obserwować to wielkie zaangażowanie

godne lepszej sprawy.

 

 

***