poniedziałek, 29 czerwca 2026

Upał i sezon ogórkowy.

  Tak sobie myślę, że sezon ogórkowy trwa u nas przez cały rok. To nie to co kiedyś. Idiotyzm trwa i trwa. Na dodatek rośnie w siłę... Mam podejrzenia, że to na skutek pogłoski, że na Facebooku będzie monetyzacja. Będzie dotyczyła treści zamieszczanych przez użytkowników. No więc wszyscy zamieszczają i głupota goni głupotę. Ja ze swoimi grafomańskimi wyczynami to jestem cienka jak moja emerytura, bo najwięcej ruchu ma głupota w stanie czystym. Po prostu człowiek tak ma, że musi znaleźć sobie kogoś bardziej debilnego od siebie i wtedy czuje się lepiej. 

 Do tej pory prym wiedli różni eksperci z bożej łaski, ale to w każdym temacie. Tak więc inwestowanie, prowadzenie kanału, biznesy, szukanie zasięgów. Jak wydać książkę ale najlepiej e-booka, jak poprawić swoje finanse, relacje i inne sprawy. Ostatnio nastąpił wysyp specjalistów od relacji, sprawiających wrażenie wybitnie obtrzaskanych psychologów. Jednak z psychologią mają oni zazwyczaj tyle wspólnego, że kiedyś tam potrzebowali psychiatry.


 

 Ogólnie wiele podchodzi pod rozwój osobisty, który jest moim ulubionym tematem. Słucha się takich i od razu widać/słychać którego autora akurat się obczytali. To takie wtórne. Zadziwia mnie też wysyp suchych alkoholików, którzy chwalą się, że zerwali z nałogiem i tyle a tyle czasu już nie piją. Doświadczają jakichś dziwnych doznań, czemu się nie dziwię, bo wcześniej nie zwracali uwagi na wiele rzeczy. Po prostu ich uwaga zajęta była czym innym a teraz ich mózgi nadrabiają zaległości i są tym faktem wręcz oszołomione. No wiec jak już poznają te fajne aspekty trzeźwego życia to musza się z tym dzielić. No i oczywiście wszyscy inni, którzy tam sobie strzelą jedno piwko w upał po pracy to już są be... a już jak z ukochanym wypijesz lampkę wina do kolacji to już jesteś prawie alkoholiczką... 

  To mi przypomina sytuację, gdy jak ktoś spektakularnie schudnie to zaczyna wyzywać osoby z nadwagą: "Jak można się doprowadzić do takiego stanu?".

 Oddzielnym działem, do którego nie wiem jak podejść, to są rolki nakręcone przez kobiety w moim wieku. Jeszcze jak pokazują w co się tak ubrały to pół biedy. Jednak są takie, które śpiewają do jakichś tam całych piosenek disco polo albo biesiadnych. Takie, które pokazują swoje wdzięki... np. niby przypadkiem uda... Jedna pokazuje swoją pokerową twarz i spacery po mieszkaniu i terenie. I to ma wzięcie!

 Przychodzą komentatorzy i czasem krytykują ale to jest tylko poprawianie zasięgów. I to ma więcej powodzenia niż moje pieprzenie o pisaniu i o tym jak to robię i jak u mnie z weną i jak zwykle nic mi się nie chce. Ale co się dziwić że czuję pustkę jak widząc takie popisy mam ochotę się nawalić byle czym i zostać czynnym alkoholikiem a później rzucić procenty i mieć temat jak to się uwolniłam od nałogu. 

 I wtedy mam wytłumaczenie na moje nieróbstwo. Dodatkowo dochodzą upały i naprawdę nic a nic nie robię. Nawet mojego ulubionego prasowania nie uskuteczniam ale to chyba wiadomo dlaczego. 

 Dzisiaj nic nie będzie o pisaniu? No może będzie. Napisałam chyba zrozumiałą piosenkę o poziomkach i musze przyznać, że bardzo jest mi miła... Wpadam w megalomanię, wiem. 


 Tutaj muszę zaznaczyć, że historię zaczęłam od napisania szlagwortu. Inspiracją był mój stary wiersz ale nawet go nie miałam przed oczyma, więc niewiele z niego wzięłam. Tylko te poziomki i gramofon. 

 Ech, nie wiem ile teraz będę miała przerwy. Za kilka dni mam urlopik czyli oderwanie od stałej rzeczywistości, wiec może znajdę swoją MUZĘ... Może jakieś nowe pomysły mnie dopadną? Kto wie...


wtorek, 23 czerwca 2026

Emocje jak na rybach, jak mawiała moja kuzynka.

  Obserwując swoją "twórczość" dochodzę do wniosku, że za bardzo przywiązana jestem do rymów. Jakaś taka mania mnie naszła. I tak rymuję i czasem sama sobie się dziwię, że jeszcze tym nie rzygam. To znaczy miałam taką manierę i przekonanie, że wszystko ze wszystkim musi się zrymować a to w sumie nieprawda. Albowiem wystarczy, że rymują się tylko wybrane wersy. Na przykład co drugi. 

 Dziwna rzecz, że najpiękniejsza moim zdaniem rockowa ballada polska , "Niepokonani" zrymowana jest chyba w dwóch tylko miejscach... Ale podobno słowa powstały do już istniejącej koncepcji melodycznej. To chyba inna sytuacja. W sumie nie wiem, bo moje doświadczenie w temacie zaledwie raczkuje. 

 W tym moim utworze na przykład, jest pomieszanie z poplątaniem... Już sama straciłam kontrolę, czy mają to być rymy abab czy aabb... I wyszło co wyszło: 


 Później powiedziałam sobie: Tereska nie komplikuj, napisz coś bardzo prostego, jakiś krótkozwrotkowiec o tematyce jak najbardziej zwyczajnej. Najlepiej to, co dzisiejszego dnia cię uwiera i ogranicza czy też rajcuje. Akurat w tym dniu jako meterolopatkę ograniczało mnie ciśnienie atmosferyczne i powstało coś takiego: 
  
 Natomiast dzisiaj biomet już był zdecydowanie korzystniejszy. Przy okazji poznałam jeszcze jeden profil, który robi coś podobnego do mnie... Jednak jest to coś zupełnie innego. Zauważyłam przy okazji, że popularne są kawałki, gdzie przekazem jest coś na kształt: "K... mać, było gówniano, ale teraz jest ze mną lepiej, już mnie nikt nie wydyma, ja wam jeszcze k... pokażę, bo urosłam w siłę i nikt mi już nie podskoczy. Bójcie się moim pieprzeni, dawni prześladowcy!" ...
 :/
Oh, ja rozumiem, że można się czasem wkurzyć totalne ale to nie jest moje. Ja się wkurzam cicho. Planuję ciche dywersje. Cały czas przy tym udaję słodką dziewuszkę, która kolejny raz... a może ostatni zdecydowała się zaufać. Tymczasem prawda jest inna. Ufaj ale bądź uważna, parafrazując starą prawdę rodem chyba z kursów dla SB-ckich działaczy. Ufaj ale sprawdzaj. Po prostu tak poraniony człowiek jak ja nie może zachowywać się inaczej. 
 Ale teksty będą takie jak tok myślenia(kojarzenia) zabujanej w nowej rzeczywistości kochaneczki, która...
 No dobra,  nie oceniajmy, to tylko piosenki. Wszystkim mają grać na emocjach. To podstawa. 

 


niedziela, 21 czerwca 2026

Tajemnica, którą trzeba poznać...

  W dzisiejszych czasach twórca musi się zmierzyć z problemem... czy ja wiem jak to nazwać... może zborowego zapotrzebowania. No bo zazwyczaj ambitniejsi autorzy maja swoją niszę, gdzie czują się najlepiej ale jak ta nisza jest niechodliwa to naprawdę dramat. No bo przecież trzeba coś zarobić... trzeba popłacić chociaż najważniejsze rachunki. Nie zawsze ambitna twórczość to jest to, czego szukają wszyscy.

 Zazwyczaj masówka to jest to, do czego autorze podchodzisz z dystansem, o ile nie z niesmakiem. Ale takie czasy, cóż począć... Tak więc czasem się po prostu naginamy, przy okazji dziwiąc się poszczególnym fenomenom. A... bo ich teksty to chyba pisze AI albo ktoś jeszcze głupszy od AI... Ja bym to napisał lepiej... i tak dalej. 

 Ale to nie ma znaczenia jak byś to napisał bo na tym etapie to i tak nie masz wielkiej mocy sprawczej, by twoje treści trafiły do ogółu. Inna sprawa, że jak trafią to i tak figa z tego, bo mało kto zrozumie. Tak więc mamy świadomość w ograniczeniach odbiorców. Przynajmniej na początkowym etapie, na którym nie mamy swojej bazy fanów, którzy nas rozumieją. 

 Dlatego warto się uprościć. Może nie aż tak, żeby czuć niechęć do samego siebie... ale tak, żeby pochylić się w kierunku tych wszystkich, którzy chcieliby tam coś zrozumieć ale potrzebują czasu. 

 Weźmy na przykład popularny kawałek, taki podniosły, taki egzotyczny i mówiący coś tam, co właściwie wszyscy czujemy: 

 O co tam chodzi? 

Otóż tam chodzi o to, o co nam wszystkim chodzi. A słów jest akurat tyle:

Pozwól mi
Pozwól pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól być
Gdy tak ruszasz się przy mnie
Pozwól poczuć, pozwól być
Nie przestań, nie mów
Tylko dla ciebie pozwól mi
Tak, właśnie tam ruszaj się
Bez stresu, bez zasad, zawsze mówisz
Jestem w porządku
Przyćmione światła, jedno marzenie
Twój ruch ciała w rytmie wolnym
Mów, że to czujesz
Czuję to
Mów, że jesteś gotowy
Ja jestem gotowy

Pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól
Gdy tak wolno się przy mnie ocierasz
Pozwól mi
Pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól tej nocy
Jesteśmy wolni, bez snu, bez snu
Bez miłości, tylko ruch, pozwól mi

Pozwól mi, pozwól mi
Pozwól być, pozwól
Gdy tak ruszasz się przy mnie
Pozwól być, pozwól
Nie przestań, nie mów
Tylko czuj, pozwól mi być sobą
Pozwól mi być sobą
Jeszcze raz tak

Nie przestań
Pozwól być, pozwól być, pozwól być, pozwól być
Pozwól poczuć

......

No naprawdę odkrywcze. Każdy ma taką potrzebę, poruszać się wolno w swojej rzeczywistości, żeby nikt w to nie ingerował. Bo to przynosi cholerny dyskomfort. 

 Taka sobie nutka, trochę egzotyczna, trochę taka, że sporo się z nią utożsamia... Później przychodzi taki Uwe z Kolonii, który tańczy do niej i pozyskuje mnóstwo sympatyków, bo się fajnie rusza... chociaż jego figura nie kojarzy się z tańcem... po prostu sprawia wrażenie trochę przyciężkiego zanim zacznie się ruszać... 


 No i kto mi tu zawczasu odpowie co, gdzie, kiedy i kto będzie się podobał wszystkim??? To zagadka za 100 punktów, a może i za 1000000 punktów. 

środa, 17 czerwca 2026

Święty spokój Mony Lisy...

  Tytuł właściwie odjechany i nie wiadomo czego dotyczy. Ale niektórzy uważają, że wszystko musi być jasne dla wszystkich. A to ciekawe... 

 Zanim dzisiaj zacznę labiedzić, to przedstawię swój nowy tekst. A dlaczego mam się nie chwalić? Wszyscy to robią. To dlaczego nie ja? Najpierw jest krótsza, wolniejsza wersja, która ma swój urok a na dodatek wszystko dobrze słychać.



 Natomiast w drugiej, bardziej dynamicznej AI sknociło mi jeden wyraz. Jakoś tak nie bardzo wiadomo co tam jest. Ale wciąż uważam, że żywy głos z dykcją poradzi sobie ze wszystkim. Oto moja ulubiona klubowa nuta:


 Już sama o sobie uważam, że idzie mi coraz lepiej. Co nie znaczy, że nie przyjmuję krytyki. Ostatnio taka mi się trafiła bo śmiałam skrytykować wiersz, który jeden artysta zamieścił na stronie dla tekściarzy (!) To nie jest taka strona z tych, na których kiedyś bywałam, gdzie prawdziwi znawcy jechali równo po mojej grafomanii. Ale wyszło mi to raczej na dobre. 

 Na tej właśnie stronie dla piszących teksty zostało mi wytknięte kilka błędów. Jakoś się do tego odniosłam i skończyło się nad wyraz kulturalnie. Nie tak jak to zwykle bywa w Sieci. Przede wszystkim chodziło o to, że ja krytykowałam wiersz. Natomiast teksty piosenek rządzą się innymi prawami, które są bardziej liberalne niż te zasady, według których warto pisać poezję. W sumie poezję też można śpiewać i wtedy wychodzą perełki. 

 No więc w piosence może być banał, mogą być rymy gramatyczne albo wręcz koszmarnie niegramatyczne skróty... "pocztówkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał, zamiast nowej pary dżins..." (B.Olewicz) ... no i co się stało? Nic. Ale co wolno Olewiczowi to nie wszystkim haha. 

 Mogą też być dziwne czasowniki słabo pasujące do rzeczowników... "Uderzył deszcz, wybuchła noc, przy drodze pusty dwór"... Noc wybuchła? Mogła nastać, spłynąć i jeszcze parę rzeczy zrobić i byłoby naturalniej. Ale znowu jestem czepliwa. Czepiam się, jak to już ktoś zauważył. Ale to nie jest czepianie, tylko przykład który mówi, że nie wszystko musi być idealne w słowach piosenki. Sprawę ratuje zwykle muzyka, interpretacja i w ogóle charyzma wykonawcy. Celowo przytoczyłam bardzo znane teksty, bo to dowodzi, że o powodzeniu i sławie utworu nie decydują jakieś tam drobiazgi w tekście. 

 Jednak gdy aspirujesz do bycia poetą, to dobrze znać zasady, przynajmniej na początku bo później, gdy autor zdobywa renomę to zasady sam może ustalać. 

 Ja tam nie znam wszystkich zasad a przede wszystkim interpunkcja u mnie hula. No i co z tego? Czasem moje wiersze nie miały znaków przestankowych. Inna sprawa, że mało kto je znał czy zna. 

😉😆😌

sobota, 13 czerwca 2026

To ulotne natchnienie...

 

Co to w ogóle jest to natchnienie. Czy w ogóle istnieje?... Czym by nie było, to wydaje mi się, że nie warto na nie czekać. No, chyba że mamy przed sobą 300 lat życia i nigdzie się nam nie śpieszy. Wena… To może być wypadkowa nastrojów ostatnich kilku miesięcy czy tygodni. Ale zazwyczaj życie to nie sielanka i nastrój zmienia się z dnia na dzień albo i z godziny na godzinę. Nigdy nie ma idealnego momentu.

 To tak jak piszesz na zamówienie. Nadciąga termin a tym masz kompletną pustkę w głowie. Jednak musisz otworzyć plik i zacząć pisać. Paradoksalnie powstają wtedy najlepsze kawałki. Bo masz presję, którą ciężko stworzyć przez siebie na swój własny użytek. To dlatego ciężko mi kontynuować moją powieść, bo nikt nie stoi nade mną z batem.

 Ten tekst napisałam właśnie z kompletnej jałowizny mózgowej. Wiedziałam, że musze coś stworzyć żeby nie wyjść z wprawy, o ile jakaś tam wprawę już mam. No i uważam, że wreszcie powstało coś, co można umieścić w portfolio. Na YT jest wcześniejsza wersja, niby fajniejsza muzycznie ale trzeba było poprawić dwa słowa.



 Ja w tym miejscu wpadam trochę w samozachwyt mimo, że na co dzień jestem swoim największym krytykiem. Ale nie da się tworzyć z zamiarem pokazania efektów światu bez odrobiny megalomaństwa. To po prostu nie byłby możliwe.

 Jest jeszcze moje ulubione słowo: Inspiracja. To może być wszystko. Nawet wpatrywanie się w słowne wysrywy AI. Sztuczna inteligencja JESZCZE nie jest na tyle mocna, żeby konkurować z literatem ale dobrze jej idzie czasami. Bywa czasem jakieś złożenie słów, które jest w miarę dobre. Powtarzalne ale dobre. I tym można się inspirować.

 Inspirować można się również czymkolwiek napotkanym na swojej drodze. Filmem, drzewem czy opowiedzianą historią. Nawet motylem obijającym się we własnym brzuchu, podczas gdy mieliśmy pewność, że stado już dawno wymarło. Dobrze mieć swoją muzę… Nawet jak ona nie w pełni ma pojęcie kim jest dla ciebie…

środa, 10 czerwca 2026

Fajny, twórczy czas...

  Twórczy czas nie odnosi się tylko do pisania tekstów piosenek, które na razie sklejam z muzyką stworzoną przez AI... To po prostu dni, które napędzane są czymś innym. O tym później a teraz przedstawię nowy tekst. pierwsza wersja: 

 Jak zwykle proszę o zwrócenie uwagi na tekst. Muzyka taka, jaką lubię...  Co wynika z tego efektu? Może to, że w tekście piosenki należy unikać zbyt długich słów, bo AI nie radzi sobie z polskim akcentowaniem. Nie jestem  muzykiem a jednak mam nadzieję, że żywy głos sobie z tym poradzi. Trzeba by zapytać jakiegoś trenera głosu. 
 Druga wersja to inna melodia, duet gdzie w ostatnim wersie refrenu skracam liczbę zgłosek w wersie. Wychodzi lepiej ale nie muzycznie... Moim zdaniem oczywiście: 


 Tak sobie myślę, że przypisuję zbyt duże znaczenie słowom w piosence. Ostatnio odkryłam pewien utwór. 

 Minimum słów, maksimum treści. Potrzeba własnej ekspresji nieskrępowanej żadnymi regułami. Pozwól mi być... być sobą. Tylko tyle i aż tyle. To wszystko. 

 Aha, miałam powiedzieć coś o aktualnym twórczym czasie, o inspiracji i natchnieniu. Tak więc jest coś takiego, innego niż wszystko, co do tej pory, co inspiruje mnie każdego dnia i wprawia w ten stan, którego istoty na razie nie jestem w stanie określić... Jednak już jestem bliżej niż dalej. 
 Nie interesuje mnie gotowa definicja. To poszukiwanie jej jest o wiele bardziej pasjonujące.  :)




wtorek, 2 czerwca 2026

Niegłupie gry.

  Nadal bawię się w pisanie teksów piosenek. Oczywiście nie wszystkie próby nadają się do publikacji. O tym akurat nie wszyscy pamiętają. Jest wiele kanałów, gdzie tworzone są piosenki do powtarzalnych tekstów, wydaje mi się, że to na skutek zachłyśnięcia się możliwościami AI w temacie komponowania muzyki. Ja to rozumiem, bo niektóre kawałki właśnie muzycznie są bardzo fajne. Ja sama nie zwracam większej uwagi na wykończenie, po prostu chcę wiedzieć jak tekst "hula" z muzyką.

 Jednak lubię na przykład muzykę klubową i coś takiego napisałam ostatnio w promptach. Ale ja bym tutaj chciała pisać o tworzeniu za pomocą słów. Tak więc pisząc tekst do piosenki, najlepiej jest wiedzieć o czym ma to być. To podstawa, która w sumie ma zastosowanie w przypadku wszystkich form literackich. Tak samo jak odwołanie się do emocji. To akurat ma również zastosowanie w przypadku tworzenia opisów towarów w sklepach internetowych. 

 Oryginalność to następny problem. Jest wiele podobnych utworów. W skrócie od wieków najwięcej emocji generuje miłość, nienawiść, tęsknota i wszelkie bóle egzystencjonalne. Sztuką jest napisać to inaczej niż większość poprzedników. Niektórzy mówią o dopuszczalności zrzynania ale od klasyków... 

 Rymowanie nie jest zbyt wielką sztuką... zwłaszcza w dobie dostępności różnych słowników rymów w Sieci. Sztuką jest stworzenie pewniej opowieści. Oczywiście tekst może być wiele razy poprawiany. To normalne. Ja akurat pierwszą wersję do której dokleiłam muzykę znów poprawiłam. To ta pierwsza, krótsza, która trafiłam na YT do short'ów :



 W drugiej wersji jest dopisana jeszcze jedna zwrotka. Jednak muszę przyznać, że muzycznie to mi odpowiada pierwsza wersja. Ale to w sumie nieistotne, bo zajmujemy się tutaj pisaniem tekstów a nie analizowaniem osiągnięć sztucznej inteligencji. 

 To ta duga wersja, gdzie i tak zmieniłabym ostatni wers z "skuteczne gry" na "niegłupie gry"


 

 Jednak wiadomo, że poprawkom nie byłoby końca a przecież wszelkie projekty trzeba w końcu sfinalizować.