Są akurat takie dni, zwyczajowo zadumane ale też aktualnie nerwowe. Miałam dobre chęci tworzyć, ale ostatnie trzy dni po prostu nie miałam nastroju. Tyle, że czytałam swoje dawne "dzieła" i trafiłam na kilka ciekawych tekstów. To były te sławne Limeryki świętokrzyskie, gdzie warto by dopisać ich jeszcze trochę i gdzieś pokazać. Inne też czytałam i znalazłam jeden dedykowane mojej zmarłej przyjaciółce z lat młodości. Tytuł jej jej imieniem.
*Ela
Wczoraj były twoje urodziny
chociaż wiadomo, że już nie odliczasz.
Mnie do wspomnień doszły jeszcze zapachy…
Pamiętasz, jak w Bratysławie
wsypała do ekspresu
świeżą kawę.
Potem chciałyśmy iść
na lody
ale ta bariera językowa…
Przez dłuższy czas „zmarzlina”
wywoływała głupawkę.
Za każdym razem
gdy rzucone było hasło.
A dziś w nocy znów widziałam
jak siedzisz przy stole,
na którym ręcznie zdobiony obrus.
(Zawsze takie lubiłyśmy).
Bezbłędnie wyczuwam
że czekasz na mnie z herbatą,
której zapach znów nie do podrobienia.
Ja oczywiście nie wiem
kiedy przyjdę.
Następnie zważywszy na datę, postanowiłam zrobić z tego piosenkę. Tekst wydłużyłam, w miarę wyrównałam wersy i zamieniłam herbatę na kawę. Co z tego wyszło?
Wyczuwam bezbłędnie
Że czekasz z kawą
Lecz tu jest tak pięknie
Chociaż bywa łzawo
czasem nocą się widzimy
W czasie najgłębszego snu
Może za sobą tęsknimy
Może to muzyka strun
Wczoraj były twoje urodziny
Chociaż wiemy że nie odliczasz
Do wspomnień doszły godziny
Bratysława i jakiś czardasz
Kawiarenka cała w cieple
świeża kawa z wielkiej maszyny
tylko kremówka lub ekler
Jeszcze nie znałyśmy zmarzliny
Ten słowacki taki był zabawny
Głupawka co trzecie słowo
Dziś wydaje się zwyczajny
Brzmi tak jakoś kolorowo
Czasem nocą się widzimy
W czasie najgłębszego snu
Może za sobą tęsknimy
Może to muzyka strun
Często siedzimy przy stole
Z ręcznie robioną serwetą
Odgrywamy jakieś role
Lub patrzymy na to dzieło
Wymieniamy wzory
Plątaninki kresek
Kropek i symboli
Rozpisane równiutko
Jakbyśmy na poważnie
Planowały robótki
Wyczuwam bezbłędnie
Że czekasz z kawą
Lecz tu jest tak pięknie
Chociaż czasem łzawo
Ja oczywiście nie wiem
Kiedy przyjdę
Nie wiem
Przecież nikt nie wie.