niedziela, 26 kwietnia 2026

Pełna kontrola, bo co ludzie powiedzą...

  Jakie problemy mają ludzie... to tak na skutek ostatniego ogarnięcia okiem treści internetowych... Ile na Komunię to już klasyk. Natomiast oddzielny temat to kreacja ciuchowa. Ja pierdzielę...  Jakie buty, jak kolor najlepiej, czy fuksja jest odpowiednia dla babci???  (moim zdaniem to zależy od samej babci, jej stylu, charakteru urody, odwagi i innych rzeczy)

 Widać jak na dłoni, że ludzie maja wgrane pewne rzeczy. Nie ma tak, że jestem sobą i zachowuję się tak, jak mi intuicja podpowiada. Nie ma. Jest presja. Bo co inni powiedzą?... Inna sprawa, że ludzie w każdej sytuacji potrafią oceniać nie tylko wygląd ale wszystko inne, co tylko jest widoczne. Tylko po co, po jaką cholerę? Co to daje tak na dłuższy dystans??? Sama byłam świadkiem jak na pogrzebie bliska mi osoba odwracała się i lustrowała bez skrępowania pozostałych uczestników uroczystości. A za pół roku akurat była na miejscu najważniejszego jej uczestnika. 

 Ja tu nie mówię, że pewne osoby za jakiś czas przystąpią do kolejnej w życiu Komunii Świętej... Ale czy to jest ważne kto przybył i jak wygląda??? Przecież każdy z grubsza wie jak należy się ubrać i zachować na pogrzebie (chociaż z mojego doświadczenia wiem, że jednak nie każdy), no więc niech każdy ustali jak ma wyglądać w ważnej dla siebie chwili. O ile oczywiście dla tego kogoś chwila jest ważna i w jakim stopniu, bo może nie aż tak bardzo.

 Tak często myślę... Chciałabym mieć tylko i wyłącznie TAKIE problemy. 

1 komentarz:

  1. Wszelkie normy, formy, nakazy i zakazy są dziełem ludzi... i czasem ułatwiają funkcjonowanie w grupie , chronią społeczności przed chaosem... ale niektóre bywają uciążliwe i ograniczają indywidualną wolność. Ale tylko tym świadomym siebie. Inni trzymają się ich jak tonący boi . To ci, którzy potrzebują drogowskazów inaczej czują się zagubieni. Zachowania, które opisujesz w/g mnie mówią dużo o tych osobach. Człowiek, który nie ma siebie tzn nie ma własnej osobowości i poczucia własnej wartości , biegnie z "duszą na ramieniu" przez życie nie wiedząc kim jest naprawdę . I jak wystraszone zwierzę warczy , atakuje, kąsa by odstraszyć potencjalnych wrogów . Wszyscy, których spotyka wydają mu się wrogo nastawionymi... A to dlatego, że sam jest wrogo nastawiony do świata i ludzi. I powstaje błędne koło. By z niego wyskoczyć trzeba popracować nad sobą nad swoim mentalem . Problem w tym , że trzeba zobaczyć problem i jeszcze ...chcieć coś zmienić . A ludzie generalnie boją się zmian :(

    OdpowiedzUsuń