Wraz z tytułem przypomniała mi się jedna piosenka ale będzie znów o komentarzach w Internecie. Po prostu znów coś napisałam. Napisałam swoją opinię, że telewizja w szpitalu jest niepotrzebna. Bo tam leżą chorzy ludzie, którzy potrzebują spokoju. Może sama telewizor nie jest zły, co zaznaczyłam ale sposób jego użytkowania. Cały dzień i głośno. Miałam szczęście, że w mojej sali nikt nie miał takich potrzeb... albo drobnych. Za to z telewizora w sąsiedniej sali słyszałam każde słowo. Większość oczywiście mnie skrytykowała. No bo przecież w tym miejscu trzeba się czuć jak w domu... Serio? To niech mi wstawią jeszcze mojego wnuka, małego łobuza a w holu niech będzie kolektura LOTTO, bo jestem na dodatek zdrapkowym hazardzistą.
Już naprawdę strach cokolwiek napisać, bo boję się, że nawet jak napiszę przykładowo pozornie neutralne zdanie typu: "dziś jest deszczowa pogoda" to zaraz się zacznie: "A jaka ma być, przecież jest jesień, włącz myślenie", "Nic ci nie pasuje! Jakby była słoneczna to by ci było za gorąco" i podobne. O dodatkowych wyzwiskach typu "Stara menda" nie wspomnę. I tak by można klepać z innymi i się kłócić o skórkę z g....a. Tylko po co? Po co ja to robię? Nastały dzikie czasy. Trzeba jakoś się zwinąć i wycofać. Tylko dlaczego.
No więc obiecuję sobie, że się nie odezwę. Przecież to bez sensu. Uroczyście obiecuję. Przecież mam co robić. Nazbierało mi się. Sama sobie znajduję różne formy aktywności. Twórczość chwilowo stoi. A także moje mądrzenie się na temat pisania. Ze zdrowiem wychodzę już na prostą ale nie wiem na jak długo. Mam zamiar skończyć tę powieść o której tylko wszystkim opowiadam. Piosenki też leżą od kilkunastu dni. Napisałam jedną która znów wyszła motywacyjna... Jak nie mam siły wymyślać to wychodzi motywacyjna. Piszę albo o miłości albo motywacyjną. Teraz powinnam napisać jedną o Łysicy albo o Łyścu. Ale na pewno napisze nowelę o Świętej Katarzynie.
No bo mam uczestniczyć w warsztatach kreatywnego pisania i musze mieć temat. Tak mi się przynajmniej wydaje. Tak więc jest trochę planów. Ale to wcale nie będzie przewodnik turystyczny. To będzie historia dwojga ludzi tu żyjących. Przecież my tutaj też mamy emocje, przeżycia i obsesje. Już mam nawet tytuł. Poza tym nie ma sensu dokładniej śledzić ścieżek, po których błąka się moja wyobraźnia. Będzie dobrze. A jak ma być?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz