Zostało mi tylko pojękiwanie. Coś mnie połamało i w sumie tylko leżę w łóżku i czasem połykam środki przeciwbólowe. Pogoda jest taka sobie, więc może jestem meterolopatką czy jakoś tak albo to kolejny, już cięższy rzut Sarko. Niestety na Oddział kładę się dopiero za miesiąc, wiec musze dożyć. Nie opłaca się robić zamieszania z badaniami, bo wtedy zrobią mi badania kompleksowe, łącznie z TK.
Tak więc poleguję i cierpią na tym moje relacje, bo nie mam nawet siły się odzywać do ludzi. Jakoś nikt nie rozumie, że można aż tak źle się czuć... Ale to nie żadna depresja, bo czasem w przebłysku mam ochotę tworzyć. Pisanie jest najlżejsze od strony fizycznej wiec tworzę nadal teksty. Mam też szczerą ochotę odnowić starą, lalkę vintage. Przynajmniej odtworzyć jej ubranie. Gumy w środku są OK, no może nogi za luźno latają ale obawiam się, że jak wszystko rozłączę to nie wystarczy mi pary na połączenie wszystkiego z powrotem.
No i stworzyłam następny tekst. Bardzo chciałam, żeby był on motywacyjny, bo zazdroszczę powodzenia tym autorom, co zdobywają sławę pisząc jaka to jestem silna, tyle przeżyłam ale się podniosłam, teraz mi nikt nie podskoczy i w ogóle możecie mi naskoczyć, mam to w ...
Zazdroszczę sławy a piszę że nie zależy mi na sławie... Ale hipokryzja. Ale to wszystko nie musi być moje. Obserwuję po prostu co się może podobać. I nie powiem, podoba się. Ma sporo wyświetleń i przybyła mi jeden (tak, tylko jeden) subskrybent. Tak więc orka na ugorze.
Tutaj chcę zwrócić uwagę na rymy, aczkolwiek mało osób zaprząta sobie głowę tym detalem. Oczywiście z grona twórców dokładających muzykę AI do swoich tekstów. W tym ostatnim przypadku stosuję zarówno rymy krzyżowe jak też zewnętrzne i mieszam bez żadnego systemu. Uważam że nie wychodzi to źle bo taka praktyka wzbogaca tylko dynamikę w utworze. Tutaj AI poradziło sobie z tym genialnie, tak więc żywy muzyk i żywy głos tym bardziej sobie poradzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz