Jestem już zmęczona i chyba odpadam. Osobiste klęski też mnie osłabiają. Szukałam zajęcia a okazało się, że jednak dobre chęci nie wystarczą. trzeba jeszcze mieć końskie zdrowie. Co prawda porwałam się od razu na szeroką wodę. I poległam. Jednak jak to mówią: nie ma porażek, są tylko lekcje.
W międzyczasie porządne wydawnictwo by mnie wydało ale oczywiście w modelu substydiowanym, bo przecież aż tak genialna to nie jestem, żeby zaryzykować. Przy okazji naczytałam się komplementów dotyczących mojego warsztatu. Akurat to wydawnictwo nie wydaje każdego, kto tego chce, tylko autorów rokujących. Ale niektórzy z nich nie mają kasy. Może by jakaś zbiórka?
Obserwowanie Internetu również mnie osłabia. Pisałam o amebach srających się do fejkowych kont. A teraz muszę przyjąć do wiadomości, że są też autentyczne osoby z rozbudowanymi profilami, gdzie jest bezustanne szukanie atencji. I to takiej niskiej, bazującej na urodzie i kształtach. Przykładem może być pani wykonująca typowo męski zawód, która wciąż mi się pokazuje. Nie wiem dlaczego. Poczytałam wcześniejsze materiały na jej temat i wszystko cacy ale były też problemy z narzucaniem się ze strony mężczyzn, z niepochlebnym ocenianiem i nękaniem. I to nie było dobre bo doprowadziło panią do łez. Jednak widocznie mało było zwracania na siebie uwagi, bo ciągle nowe posty z seksownymi fotami i zaczepne teksty... I efekt taki jak pod tamtymi durnymi lipnymi profilami.
Ale ja głupia... Teraz wpadłam na to, że to tylko fejkowy projekt ze skradzionymi fotami. Przecież nikt nie może być aż tak durny. Ale to akurat tylko ta postać. Jest jeszcze kilka przykładów.
Czy naprawdę atrakcyjna kobieta potrzebuje bezustannej, masowej atencji??? Przecież wystarczyłoby, gdyby przeszła się ulicą w tym makijażu i w tych ciuchach. Tak ze dwa razy na tydzień jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenia to by mi wystarczyło. A jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenie JEDNEGO faceta, wciąż tego samego to by inni mogli nie istnieć. Ale tutaj wciąż musi się to kręcić. Wciąż trzeba czytać różne debilne teksty najaranych ameb internetowych.
Strach się odezwać, bo zaraz wydobywa się jad w moją stronę, że zazdrosna, stara i brzydka i niedopchana. Bo przecież sensem życia kobiety to jest posiadanie samca, któremu może ona służyć. Mam się zająć swoim kotem. No chętnie bym się zajęła, przynajmniej zwierzak by mnie kochał i wszystko jedno by mu było czy jestem zadbana i czy już wyłysiałam... Jednak ja często wyjeżdżam i nie chcę żeby ktoś inny zajmował się moim zwierzakiem.
Inny przykład to są profile facetów, gdzie jest kilkanaście portretów, każdy w innej aranżacji. Czy oni to już ... czy jeszcze nie. A może i to i to. W każdym razie mózgi górne z jednym zwojem. Ktoś mi mówił, że 85% społeczeństwa to debile. Ostatnio ten procent chyba ciągle rośnie.
Tutaj załamuję ręce tylko nad wycinkiem rzeczywistości.