Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaściankowość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaściankowość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lutego 2026

Ameby, pantofelki i rozwielitki z Internetu...

  Znów po kilku miesiącach mam reaktywację. Za każdym razem obiecuję, że wpisy będą częściej. Rzeczywistość jednak jest inna. Twarda, bezwzględna i leniwa. Ale zestawienie. 

 Ja właściwie nie wiem jakie życie prowadzę. Może ciekawe, może nieciekawe i nudne... To zależy od punktu widzenia. Musze też przyznać, że zeszłoroczna praca za granicą tak mi dała w kość, że kilka miesięcy dochodziłam do siebie. Infekcja za infekcją. Jakieś stany zapalne. Osłabienie. Doły, bo depresja to jednak za mocne słowo. Może to efekt tego, że miesiące letnie spędziłam w cieniu. Zawsze pod dachem, słońce wtedy, gdy wybrałam się do sklepu i przede wszystkim zero polskich, sezonowych owoców takich, jak truskawki czy poziomki. 

 Tak więc w tym roku mam zamiar wygrzewać się na słońcu, zajadać się ekologicznymi owocami i nie przejmować się niczym. Zobaczymy jaki będzie efekt. Jednocześnie myślę nad zajęciem lekkim, rozwijającym i popłatnym bo okazało się, że mam zbyt mało siły na powtórkę zeszłorocznych akcji. (Swoją drogą zastanawiam się, jak ja to wszystko wytrzymałam... ). 

 Nic mi nie przychodzi do głowy, oprócz zajęcia instagramera. Czy tam influencera jak kto woli. Jednak tutaj już jest tego zatrzęsienie. Jak miałam pomysł kilka lat temu to mi rodzina powiedziała, że będzie się mnie wstydzić jak zrobię z siebie idiotkę. 

 Aktualnie rodzina dopuszcza coś takiego, jednak obawia się jak ja sobie poradzę z wszędobylskim hejtem, który jest wszędzie, ale to wszędzie. Nawet przy tematach pięknych i pozytywnych. Oczywiście rodzina nie wie, że ja już jestem dużą dziewczynką i mam w odwłoku hejt. Bo przecież żeby mnie obrazić to trzeba mieć papiery, cytując klasyka. 

 Ale też moje treści i mój kontent to nie byłby związany z jakimiś moimi przewrotowymi filozofiami... Ja bym tylko pokazywała moje hobby. Czyli taka mieszanina rękodzieła i drobnych form literackich. Z tym, że formy literackie były by w linkach. Żadnego narzucania się z moją grafomanią. 

 Zdaję sobie sprawę, że jednak czasem by mi się obrywało. Bo już taka natura 98 procent użytkowników Internetu, tych z tytułu tego posta. Ja już mam postanowienia, że nie będę angażować się w dyskusje z amebami ale czasem jak widzę, gdy niektórzy dyskutują z AI to naprawdę mnie rusza. Chodzi tu przede wszystkim o podlizywanie się wygenerowanym przez AI obrazkom przedstawiającym cycate piękności. Czasami nie wytrzymuję i daje do zrozumienia jaka jest sytuacja. I wtedy napotykam agresję. Im nie da się nic przetłumaczyć. Jedyną bronią jest atak na mój wygląd. Ostatnio jeden pantofelek napisał mi że mam brzydki ryjek. Bo oczywiście wlazł na mój profil i zobaczył foty bez filtrów. Tak mnie to rozśmieszyło, że teraz jak idę umyć twarzyczkę to mówię: "Idę umyć ryjek". Generuje to totalną wesołość wśród domowników. 

 Tak więc chyba jestem odporna na hejt. Najwyżej na komentarz typu: "Masz stary, brzydki ryj" odpowiem: " No i ch...j, ale za to zrobiłam fajny sweterek". Tak parafrazując znany dowcip. 

 A oto mój sympatyczny ryjek:


Dobrego dnia albo dobrej nocy wszystkim, zależy od chwili w jakiej to czytacie. 



piątek, 26 lipca 2024

Starzeję się bez godności :)

 

Od jakiegoś czasu wpadam na internetowe dyskusje na temat co wypada a co nie wypada w pewnym wieku. Nie wiem dlaczego mam podsyłane to wszystko. Czy to jakaś akcja społeczna czy też faktycznie mikrofala mnie podsłuchuje albo lodówka, gdy dyskutuję w kuchni z córką. Ale mniejsza z tym. W każdym razie te treści są i dodatkowo jeszcze sprawa różnicy wieku między partnerami że tak powiem romantycznymi. Jeszcze jak facet jest starszy kilka dekad to jest w miarę w porządku, czasem tylko ktoś zaśmieje się na temat wnuczki z dziadkiem czy coś tam podobnego. A już jak kobieta jest starsza to automatycznie kij w mrowisko. Nawet mi się nie chce przytaczać chamskich komentarzy, gdzie króluje przysłowie o ćwiczeniach i o pudrze i różu. Wszędzie zdarzają się chamy ale nikt tak nie potrafi dokopać kobiecie jak druga kobieta.

 No więc pewna pani w podobnym do mnie wieku wypowiedziała się na temat żony prezydenta Francji. Ta para to prawie wszystkich bez wyjątku bulwersuje, jednak uważam że przeważnie w naszym zaściankowym społeczeństwie. No bo przecież najlepsza różnica wieku to trzy lata i to wiadomo w którą stronę. Akurat taka jest między mną a moim obecnym/byłym mężem… i co? A pstro. Totalna porażka, kabaret i nieporozumienie. W konsekwencji długoletnia separacja i nieodzywanie się od roku. Patologia i porażka w jednym.

 Ale ja nie o tym. Tylko o tym, że ta pani Suka (bo kobieta kobiecie suką) powiedziała że Brigitte powinna się starzec z godnością, poprzedzając swój wysryw przysłowiem o pudrze. Staram się nie wkurzać wypocinami debili internetowych płci obojga, ale mną zatrzęsło.

 No bo co to znaczy starzeć się z godnością??? Wychodzi na to, że polega to na tym żeby zapuścić figurę, obżerając się czym popadnie i nie ruszać się za wiele, nie myć się, nie malować się ani grama, zrobić sobie nie twarzową ale wielce praktyczną fryzurę, ubierać się w staromodne ciemne szmaty, nie dawać sobie prawa do własnego życia i miłości, pytać się wszystkich o pozwolenie na oddychanie. Nie daj Boże nie poprawiać swojego wyglądu zabiegami kosmetycznymi lub o zgrozo medycznymi. To już w ogóle najgorsze przestępstwo przeciwko godnemu starzeniu się.

 Nie wiem jak prezydentowa Francji, ale ja starzeję się totalnie bez godności. Dobrze mi z tym i puki żyję tak zostanie.