niedziela, 19 kwietnia 2026

Raz w górach, raz w dołku.

  Jestem sobie aktualnie w dołku. Coś wcześniej bredziłam o stawaniu się twórcą cyfrowym ale doszłam do wniosku, że to durny, poroniony pomysł. Tak naprawdę to właśnie Internet mnie nieustannie dołuje. Jestem zbyt wrażliwa, żeby odbierać zamieszczone tam treści. 

 Jedna część, ale nawet nie wiem jaki to procent to pożyteczne informacje. A reszta to jacyś dziwni ludzie z contentem, którego sens próżno odgadnąć, wzajemnie wyzywanie się i chamskie ocenianie, teorie spiskowe, rewelacje z d... wzięte, łowcy internetowi oraz oszuści wszelkiej maści. 

 Tragedia, po prostu tragedia... Mnie czasem "udaje się" z kimś pogadać w Sieci ale zawsze jest to stracony czas i stracone nerwy. Zaczepiają mnie różni mężczyźni, bo widocznie dobrze wychodzę na zdjęciach. Co do tego to jednak nie mam pewności, ale za to oni mają pewność, że skoro mam jakiś tam profil tu czy ówdzie to powinnam się z nimi umawiać. Najlepiej oczywiście dojechać na chatę. O co tu chodzi to ja nie wiem... przecież wiadomo, że idealni mężczyźni są gdzie indziej. 

 Oto mój ulubiony dowcip. Niby głupi ale tylko pozornie. 

 Spotkały się dwie znajome czy tam koleżanki. Jednak mówi:

- Słyszałam że wreszcie wyszłaś za mąż.

- Tak. I jestem bardzo szczęśliwa.

- Pewnie mąż dobrze zarabia?

- Nie, w sumie średnia krajowa...

- Pewnie diablo przystojny skoro go wybrałaś.

- Eee tam, przeciętny.

- To pewnie rewelacyjny w łóżku?

- Normlanie, bez fajerwerków.

- No to o co chodzi?

- Nie ma profili w Socjal Mediach i nie używa Internetu. 

- Chryste... a gdzie ty taki ideał znalazłaś?!


I tak to  jest. Tzn. mogło by być ale nie jest. Przynajmniej u mnie. U mnie, na moim terenie to obserwuję totalne odklejenie. Zdurnienie za sprawą bezkrytycznego przyjmowania debilizmów z YT oraz z innych miejsc w Sieci. Dodatkowo narzucanie innym swojego punktu widzenia a jak ktoś nie przyjmuje, to foch, nieodzywanie się i wyzywanie od bezmózgów. Nie ma świętości w postaci więzów rodzinnych oraz więzów krwi. I jak się tu odzywać do zakutego łba? Lepiej się nie odzywać i tak to już trwa przeszło trzy lata. Aż się prosi o jakiś radykalny krok ale nie zawsze są możliwości, gównie finansowe. Inne też. 

Znów się użalam i daje wyraz swojemu sfrustrowaniu. Mam gorszy dzień, może gorszy tydzień a może nawet zaczyna się gorszy miesiąc. No cóż, tak bywa. 

niedziela, 29 marca 2026

Nawet nie wiem jak to ująć...

Z czasem coraz bardziej potrafię radzić sobie z życiem. A czasy są twarde. Ludzie trudni i okrutni. Czasem bardzo bezinteresownie. Co chwilę rozśmiesza mnie małostkowość. Ale inne sprawy też. Czasem już mam ochotę zamknąć się w czterech ścianach. Później myślę, że najlepiej wyłączyć Internet, podobno narzędzie Szatana.... haha

Jednak za chwilę przypominam sobie, że dzięki temu medium spotkało mnie bardzo dużo dobrego w życiu. Nawet cenne znajomości, które z czasem schodzą do realnej rzeczywistości. Są też durne i nawet śmieszne momenty ale nauczyłam się nie przejmować. To akurat produkt uboczny, który wiele mówi o ludziach. W sumie nie będę się powtarzać i znów załamywać rak nad stanem umysłowym 85 procent użytkowników Sieci. To już było.

Ostatnio zadziało się coś pozytywnego i to na wielu frontach. Inspiracja, to jest moje ulubione słowo. Niesie obszerną treść. Nic nie jest w stanie tego popsuć. Wydaje mi się, że już funkcjonuję na innym levelu. Trochę się oderwałam ...


czwartek, 26 lutego 2026

Ameby, pantofelki i rozwielitki z Internetu...

  Znów po kilku miesiącach mam reaktywację. Za każdym razem obiecuję, że wpisy będą częściej. Rzeczywistość jednak jest inna. Twarda, bezwzględna i leniwa. Ale zestawienie. 

 Ja właściwie nie wiem jakie życie prowadzę. Może ciekawe, może nieciekawe i nudne... To zależy od punktu widzenia. Musze też przyznać, że zeszłoroczna praca za granicą tak mi dała w kość, że kilka miesięcy dochodziłam do siebie. Infekcja za infekcją. Jakieś stany zapalne. Osłabienie. Doły, bo depresja to jednak za mocne słowo. Może to efekt tego, że miesiące letnie spędziłam w cieniu. Zawsze pod dachem, słońce wtedy, gdy wybrałam się do sklepu i przede wszystkim zero polskich, sezonowych owoców takich, jak truskawki czy poziomki. 

 Tak więc w tym roku mam zamiar wygrzewać się na słońcu, zajadać się ekologicznymi owocami i nie przejmować się niczym. Zobaczymy jaki będzie efekt. Jednocześnie myślę nad zajęciem lekkim, rozwijającym i popłatnym bo okazało się, że mam zbyt mało siły na powtórkę zeszłorocznych akcji. (Swoją drogą zastanawiam się, jak ja to wszystko wytrzymałam... ). 

 Nic mi nie przychodzi do głowy, oprócz zajęcia instagramera. Czy tam influencera jak kto woli. Jednak tutaj już jest tego zatrzęsienie. Jak miałam pomysł kilka lat temu to mi rodzina powiedziała, że będzie się mnie wstydzić jak zrobię z siebie idiotkę. 

 Aktualnie rodzina dopuszcza coś takiego, jednak obawia się jak ja sobie poradzę z wszędobylskim hejtem, który jest wszędzie, ale to wszędzie. Nawet przy tematach pięknych i pozytywnych. Oczywiście rodzina nie wie, że ja już jestem dużą dziewczynką i mam w odwłoku hejt. Bo przecież żeby mnie obrazić to trzeba mieć papiery, cytując klasyka. 

 Ale też moje treści i mój kontent to nie byłby związany z jakimiś moimi przewrotowymi filozofiami... Ja bym tylko pokazywała moje hobby. Czyli taka mieszanina rękodzieła i drobnych form literackich. Z tym, że formy literackie były by w linkach. Żadnego narzucania się z moją grafomanią. 

 Zdaję sobie sprawę, że jednak czasem by mi się obrywało. Bo już taka natura 98 procent użytkowników Internetu, tych z tytułu tego posta. Ja już mam postanowienia, że nie będę angażować się w dyskusje z amebami ale czasem jak widzę, gdy niektórzy dyskutują z AI to naprawdę mnie rusza. Chodzi tu przede wszystkim o podlizywanie się wygenerowanym przez AI obrazkom przedstawiającym cycate piękności. Czasami nie wytrzymuję i daje do zrozumienia jaka jest sytuacja. I wtedy napotykam agresję. Im nie da się nic przetłumaczyć. Jedyną bronią jest atak na mój wygląd. Ostatnio jeden pantofelek napisał mi że mam brzydki ryjek. Bo oczywiście wlazł na mój profil i zobaczył foty bez filtrów. Tak mnie to rozśmieszyło, że teraz jak idę umyć twarzyczkę to mówię: "Idę umyć ryjek". Generuje to totalną wesołość wśród domowników. 

 Tak więc chyba jestem odporna na hejt. Najwyżej na komentarz typu: "Masz stary, brzydki ryj" odpowiem: " No i ch...j, ale za to zrobiłam fajny sweterek". Tak parafrazując znany dowcip. 

 A oto mój sympatyczny ryjek:


Dobrego dnia albo dobrej nocy wszystkim, zależy od chwili w jakiej to czytacie. 



niedziela, 28 września 2025

Co jakiś czas reaktywacja ;)

  Ten rok od samego początku był bardzo intensywny. Założyłam sobie, że spełniam swoje marzenia i zaczynam żyć tak jak sama chcę. Potrzebne mi były do tego fundusze i pomyślałam, że trzeba zarobić trochę pieniędzy. Wymyśliłam pracę za granicą, no bo gdzie indziej? Na początku roku sprzątałam domki kempingowe po zimie i nie wytrzymałam tam zbyt długo... Przyjechałam zdrętwiała z zimna i ze stanem zapalnym w stopie. Jednak miałam już trochę pieniędzy i ogarnięty strach przed nieznanym. 

 W międzyczasie pracowałam w komisji przy wyborach, co dla mnie, głębokiego introwertyka było nie lada wyzwaniem. Zaraz po tym pojechałam na kilka miesięcy zaopiekować się starszą panią aż gdzieś pod holenderską granicę. 

 Przy tym wszystkim moja znajomość języka jest podstawowa, jednak cały czas się rozwijam. Tylko nie wiem czy jeszcze pojadę do tej pracy. Wróciłam na do domu i od razu się rozchorowałam. Wyglądało to tak, jakbym tam na miejscu ze wszystkich sił się trzymała a tutaj wszystkie hamulce puściły. Głównie odczuwam problemy związane z zespołem jelita drażliwego. Schudłam drastycznie bez żadnej diety ale możliwe że z powodu dużej przerwy nocnej w jedzeniu i długich dystansów w tym wielkim domu w którym pracowałam. Ale to akurat jest dobre. Do tego wszystkiego doszły problemy z kręgosłupem. 

 Tak więc moja praca za granicą stoi pod znakiem zapytania. Wiadomo też, że nie jest to co bym chciała robić. Ja lubię pisać, lubię też drobne robótki z zakresu rękodzieła. Lubię szyć, dziergać i reaktywować stare lalki, dając im nowe życie. To chciała bym robić. 

 W tym roku na pewno nigdzie nie pojadę, bo chcę dopilnować pewnych urzędowych spraw. Nauczona doświadczeniem, nikomu ich nie powierzam. Nikomu nie ufam. Nawet własnej rodzinie, bo zawsze tak było że to właśnie rodzina wie, co dla mnie najlepsze... Inni ludzie też, ale akurat nie znam ich zdania, mogę się co najwyżej domyślać. 

 Nauczyłam się mieć w odwłoku zdanie innych na swój temat i na temat tego jaka powinnam być i jak się zachowywać. Ten stan plus jakieś tam bezpieczne zaplecze finansowe, stwarza komfort który wręcz uzależnia. Myśl, że mogłabym to stracić, powoduje wielką kreatywność w temacie jak to utrzymać i zwiększać. Trzeba tylko jasno określić zasady. Głownie czego się chce i czego nie chce. To podstawa. 

 Planuję pisać częściej. Nie tylko o robótkach. Przez ten czas zmierzyłam się z wieloma problemami. Spotykałam się i rozmawiałam z ludźmi, prowadziłam wnikliwe obserwacje i wyciągałam wnioski. 

O tym też będzie. 




 

środa, 2 kwietnia 2025

Świat zgłupiał i ludzie z nim...

  Jestem już zmęczona i chyba odpadam. Osobiste klęski też mnie osłabiają. Szukałam zajęcia a okazało się, że jednak dobre chęci nie wystarczą. trzeba jeszcze mieć końskie zdrowie. Co prawda porwałam się od razu na szeroką wodę. I poległam. Jednak jak to mówią: nie ma porażek, są tylko lekcje. 

 W międzyczasie porządne wydawnictwo by mnie wydało ale oczywiście w modelu substydiowanym, bo przecież aż tak genialna to nie jestem, żeby zaryzykować. Przy okazji naczytałam się komplementów dotyczących mojego warsztatu. Akurat to wydawnictwo nie wydaje każdego, kto tego chce, tylko autorów rokujących. Ale niektórzy z nich nie mają kasy. Może by jakaś zbiórka? 

 Obserwowanie Internetu również mnie osłabia. Pisałam o amebach srających się do fejkowych kont. A teraz muszę przyjąć do wiadomości, że są też autentyczne osoby z rozbudowanymi profilami, gdzie jest bezustanne szukanie atencji. I to takiej niskiej, bazującej na urodzie i kształtach. Przykładem może być pani wykonująca typowo męski zawód, która wciąż mi się pokazuje. Nie wiem dlaczego. Poczytałam wcześniejsze materiały na jej temat i wszystko cacy ale były też problemy z narzucaniem się ze strony mężczyzn, z niepochlebnym ocenianiem i nękaniem. I to nie było dobre bo doprowadziło panią do łez. Jednak widocznie mało było zwracania na siebie uwagi, bo ciągle nowe posty z seksownymi fotami i zaczepne teksty... I efekt taki jak pod tamtymi durnymi lipnymi profilami. 

 Ale ja głupia... Teraz wpadłam na to, że to tylko fejkowy projekt ze skradzionymi fotami. Przecież nikt nie może być aż tak durny. Ale to akurat tylko ta postać. Jest jeszcze kilka przykładów. 

 Czy naprawdę atrakcyjna kobieta potrzebuje bezustannej, masowej atencji??? Przecież wystarczyłoby, gdyby przeszła się ulicą w tym makijażu i w tych ciuchach. Tak ze dwa razy na tydzień jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenia to by mi wystarczyło. A jakbym zobaczyła zachwycone spojrzenie JEDNEGO faceta, wciąż tego samego to by inni mogli nie istnieć. Ale tutaj wciąż musi się to kręcić. Wciąż trzeba czytać różne debilne teksty najaranych ameb internetowych. 

 Strach się odezwać, bo zaraz wydobywa się jad w moją stronę, że zazdrosna, stara i brzydka i niedopchana. Bo przecież sensem życia kobiety to jest posiadanie samca, któremu może ona służyć. Mam się zająć swoim kotem. No chętnie bym się zajęła, przynajmniej zwierzak by mnie kochał i wszystko jedno by mu było czy jestem zadbana i czy już wyłysiałam... Jednak ja często wyjeżdżam i nie chcę żeby ktoś inny zajmował się moim zwierzakiem. 

 Inny przykład to są profile facetów, gdzie jest kilkanaście portretów, każdy w innej aranżacji. Czy oni to już ... czy jeszcze nie. A może i to i to. W każdym razie mózgi górne z jednym zwojem. Ktoś mi mówił, że 85% społeczeństwa to debile. Ostatnio ten procent chyba ciągle rośnie. 

 Tutaj załamuję ręce tylko nad wycinkiem rzeczywistości. 





 

czwartek, 12 września 2024

Jestem głupia bo brzydka ... :(

  Świat robi się nie do wytrzymania. W sumie zaczyna stać na głowie. Mało kto jest już sobą. Na dodatek odnoszę wrażenie, że coraz większy procent społeczeństwa to półmózgi. Wszędzie tylko ocenianie i błądzenie w  swoich własnych ograniczeniach. Życie skupia się przy Internecie i widać że im bardziej skrajna głupota, tym ma więcej zwolenników. Ale to by się zgadzało z tym procentem ameb, które występują w społeczeństwie. Co gorsze większość stron jakby przystosowuje się do tego poziomu. 

 Ostatnio rozwala mnie mnogość ogłoszeń na FB ze stron typu "Samotne mamuśki", "Samotne singielki", Polski, Słowianki, Ukrainki wszystkie poszukujące. Z reguły zamieszczona jest fotografia atrakcyjnej kobiety w wywalonym biustem i ze szczerym uśmiechem. Pod tego typu postami jest zazwyczaj kilkaset komentarzy, gdzie większość facetów normalnie się ślini, przymila i prosi o kontakt. 

 Ja nie wiem jak tacy osobnicy, którzy są przekonani, że pod tego typu anonsem stoi żywa, autentyczna i konkretna osoba jest w stanie z takim zasobem inteligencji żyć, funkcjonować, zarabiać i w ogóle istnieć w tym twardym systemie. Jak takie ameby są w stanie zliczyć pieniądze, uprzednio je zarobić oczywiście, jak są w stanie przeczytać instrukcję obsługi pralki czy innego urządzenia AGD, skoro często piszą w ten sposób, że człowiek zastanawia się na przykład co znaczy "jusz" "ślicznie wyglondasz" i podobne. Ja rozumiem że nie każdy ukończył polonistykę ze specjalnością gramatyka i redakcja ale są jakieś granice tolerancji. Oczywiście część woła o telefon, inni podają numer żeby było prędzej... 

 Generalnie jest tendencja żeby przypisywać atrakcyjnym kobietom wysoki poziom inteligencji i wysokie normy moralne. Ale to nie ja pierwsza zauważyłam. Ale o co mi chodzi. Otóż o to, że jakie mam szanse spotkać normalnego człowieka, w domyśle mężczyznę, skoro jest ich tak mało. Zwłaszcza że ślubny okazał się podobnym debilem. Właściwie to moja wina... No bo nie wiedziałam że zadaję się z idiotą? No nie, bo w sumie chyba sama byłam kretynką. Ale tutaj jest to słowo kluczowe "byłam". Bo obowiązkiem każdego jest praca nad sobą i w konsekwencji rozwój. Tylko niektórym wcale nie chce się uczyć. 

 Ja tam wciąż trafiam na jakieś kanały gdzie faceci napieprzają na durne, ograniczone baby, ale trzeba zaznaczyć, że głupota nie ma płci. Boleśnie odczuwam brak miejsc, gdzie kobiety będą napieprzały na głupich chłopów. Jestem już dwa kroki od stworzenia takiego kanału. Zdaję sobie sprawę, że spłynął by na mnie koszmarny hejt... ale raczej tylko by mnie rozśmieszył. Pewnie wypominano by mi podeszły wiek i niedopchanie, bo debile to tylko takie mają argumenty w tego typu dyskusjach. Ale kto się przejmuje amebami? No w każdym razie nie ja. 

piątek, 26 lipca 2024

Starzeję się bez godności :)

 

Od jakiegoś czasu wpadam na internetowe dyskusje na temat co wypada a co nie wypada w pewnym wieku. Nie wiem dlaczego mam podsyłane to wszystko. Czy to jakaś akcja społeczna czy też faktycznie mikrofala mnie podsłuchuje albo lodówka, gdy dyskutuję w kuchni z córką. Ale mniejsza z tym. W każdym razie te treści są i dodatkowo jeszcze sprawa różnicy wieku między partnerami że tak powiem romantycznymi. Jeszcze jak facet jest starszy kilka dekad to jest w miarę w porządku, czasem tylko ktoś zaśmieje się na temat wnuczki z dziadkiem czy coś tam podobnego. A już jak kobieta jest starsza to automatycznie kij w mrowisko. Nawet mi się nie chce przytaczać chamskich komentarzy, gdzie króluje przysłowie o ćwiczeniach i o pudrze i różu. Wszędzie zdarzają się chamy ale nikt tak nie potrafi dokopać kobiecie jak druga kobieta.

 No więc pewna pani w podobnym do mnie wieku wypowiedziała się na temat żony prezydenta Francji. Ta para to prawie wszystkich bez wyjątku bulwersuje, jednak uważam że przeważnie w naszym zaściankowym społeczeństwie. No bo przecież najlepsza różnica wieku to trzy lata i to wiadomo w którą stronę. Akurat taka jest między mną a moim obecnym/byłym mężem… i co? A pstro. Totalna porażka, kabaret i nieporozumienie. W konsekwencji długoletnia separacja i nieodzywanie się od roku. Patologia i porażka w jednym.

 Ale ja nie o tym. Tylko o tym, że ta pani Suka (bo kobieta kobiecie suką) powiedziała że Brigitte powinna się starzec z godnością, poprzedzając swój wysryw przysłowiem o pudrze. Staram się nie wkurzać wypocinami debili internetowych płci obojga, ale mną zatrzęsło.

 No bo co to znaczy starzeć się z godnością??? Wychodzi na to, że polega to na tym żeby zapuścić figurę, obżerając się czym popadnie i nie ruszać się za wiele, nie myć się, nie malować się ani grama, zrobić sobie nie twarzową ale wielce praktyczną fryzurę, ubierać się w staromodne ciemne szmaty, nie dawać sobie prawa do własnego życia i miłości, pytać się wszystkich o pozwolenie na oddychanie. Nie daj Boże nie poprawiać swojego wyglądu zabiegami kosmetycznymi lub o zgrozo medycznymi. To już w ogóle najgorsze przestępstwo przeciwko godnemu starzeniu się.

 Nie wiem jak prezydentowa Francji, ale ja starzeję się totalnie bez godności. Dobrze mi z tym i puki żyję tak zostanie.