środa, 23 września 2026

Ciało mdłe ale mózg wciąż czegoś szuka.

  Wciąż jestem unieruchomiona. Co prawda już więcej się ruszam ale co to za aktywność... Tak więc więcej siedzę i leżę niż chodzę. Już mi się nie chce szukać idiotyzmów w Internecie. Zostaje mi rozwiązywanie Sudoku albo twórczość. Myślę też o biżuterii.

 Kiedyś zakupiłam dwie pary takich ważek, które akurat są jakiegoś rodzaju bibelotami i nie mają oczek, pętelek ani krawatek. Chciałam z nich zrobić dwie pary kolczyków. Jedna para jest z wklejanymi cytrynami a druga z ametystami. 


 Zrobiłabym jakieś tam zaczepy w postaci chomątka dla ważki i zawiesiła jakoś na biglu. Ale tutaj niespodzianka. Ważki z ametystami bardzo się od siebie różnią. Trzeba by znów zamówić parę sztuk, żeby trafić na parę, która będzie podobna. Ostrzyłam sobie zęby na takie kolczyki ametystowe. Akurat kolczyki z cytrynami nie bardzo mi pasują bo zginą w kolorze moich włosów. Wszystko się zleje. Poza tym wolę takie kolczyki, które są zauważalne. 

 Wymyśliłam więc, że zrobię naszyjnik z jedną ważką. Użyję kamyków w postaci tej sieczki. Do niego już nie będę nosić kolczyków z takimi samymi ważkami bo to by było za dużo owadów przy mojej twarzy. Lepsze będą skromniejsze kolczyki z drobnymi, fioletowymi kamykami. I takie są moje plany biżuteryjne. Już filmów kręcić nie będę bo instruktarze są gdzie indziej. Ja ponadto nie jestem nauczycielem takich praktyk, bo dopiero się uczę i pewnie zawsze się będę uczyć. Tak że żaden ekspert ze mnie. 

 Jeśli chodzi o teksty piosenek to popełniłam kilka ale wciąż nie powiedziałam tego, co chce powiedzieć. Ostatnio z prawdziwej niemocy twórczej powstała prawdziwa piosenka motywacyjna. Ja nie lubię piosenek motywacyjnych, bo wiadomo jak to z nimi. Zagrzewają na początku, czasem słuchamy po kilka razy a później i tak wracamy do starej, bezpiecznej rzeczywistości. Piosenka już pobiła rekord popularności na moim kanale jeśli chodzi o liczbę wejść. Oto ona:


 Nie wiedziałam, że się spodoba aż tak. Dla mnie nie jest ona motywacyjna bo ja już od jakiegoś czasu czuję się obudzona i robię co chcę bez żadnych wyrzutów sumienia. Po prostu moje sumienie jest jak pies - dobrze wytrenowane, więc nie gryzie swojej pani. 



piątek, 18 września 2026

Czym się zająć w wieku vintage?

  Tak się zastanawiałam czy ja prowadzę interesujące życie czy może jakieś gnuśne. Jestem na emeryturze, ale to niczego nie zmienia. Jakbym miała zdrowie i co za tym idzie siłę, to bym pracowała. Tymczasem jest jak jest. Do południa jakoś się ruszam, nawet posprzątałam auto w środku ale po południu to już nie mogę się ruszać. Pozostaje pisanie ale też nie zawsze mam wenę i nie wiem o czym. Obiecuję sobie, że jak tylko przestanie mnie kręgosłup boleć to zacznę gimnastykę. Bo to cały czas chodzi o te nerwy, które są tam gdzieś uciskane przez zwyrodniałe kręgi. Mało też ostatnio piję (wody) i one też wysychają... 

 Oczywiście udało mi się przytyć w to lato i jak zawsze zadaję sobie pytanie jak można w ogóle, mając w tym temacie fajne osiągnięcia, tak fatalnie je zaprzepaścić. Ale nic. Może ta gimnastyka na to też podziała haha. Znów to samo.

 No wiec siedzę i myślę o czym tu napisać na przykład piosenkę... Nie wiem. Wzięłam starszy tekst, poprawiłam i wygenerowałam nową melodię. Musze powiedzieć, że ta aplikacja mnie zadziwia, bo na skutek moich wcześniejszych informacji, teraz podaje to, co mi się podoba. Aha i prompty mam po polsku a na dodatek są one same w sobie odlotowe... Na przykład "pulsujące syntezatory" ...

 Tak to wygląda: 


 Teraz postanowiłam pisać na pocztówce skąd są obrazki i skąd jest muzyka. Ktoś mi poradził żeby tak robić. Niby tak ale przecież u mnie nie chodzi o komercję. Tak sobie tylko czasem myślę, że dobrze by było te wszystkie lepsze kawałki nagrać na płytkę CD albo pendriva i słuchać sobie podczas jazdy. Ale też nigdzie daleko na razie nie planuję jechać.

 Nakręciłam też koślawy filmik z kamykami. Ja wiem, że słabo się do tego zabieram. Może lepsze były by tutaj zdjęcia. To samo się tyczy innych moich pasji, gdzie czymś tam chcę się pochwalić. No bo trzeba się chwalić. Większość to robi jak ma czym. Ja nie twierdzę, że mam czym. Po prostu w pewnych sytuacjach a może zawsze... warto mieć jakąś odskocznię. Jakieś plany, jakieś wizje. 


 Tam jest wspomniane o oplataniu kamieni w celu zrobienia zawieszki. Nazywa się to Wire Wrapping i zaczęło mnie autentycznie interesować. Mam trochę kamyków o ciekawych kształtach. Może cos z tego będzie?... Tak na razie się przymierzam. 

wtorek, 15 września 2026

Kontuzje poszpitalne.

  Pobyt w szpitalu dostarczył mi między innymi takiego bólu pleców, że w zasadzie nic ciekawego nie mogę robić. Nawet siedzieć za biurkiem nie da się na dłuższą metę. Twórczość leży. Mogę tylko pisać teksty pełne bólu :D... Akurat ten jest poprawiony jeśli chodzi o słowa, czyli można powiedzieć, ze jest poprawny. Było od cholery powtórzeń i banalnych rymów... ale w sumie to nie jest takie ważne w tekście piosenki.



 Na YT jest właśnie ta słabsza wersja. Nie ma sensu jej tu zamieszczać, bo skupiamy się tylko na tekście a nie na innych bajerach. Popularność znikoma. Sądzę, że tekst za trudny (jednak) i melodia jakaś przysmutna. 

 Tam właśnie pewien twórca podobny, napisał mi żebym zaznaczała że melodię robi Suno. Faktycznie można ale kto tam chodzi to po pierwsze. Po drugie nie jest to mój content. Nie mam zamiaru robić tego komercyjnie. Te piosenki są dla mnie materiałem do poprawek. Gdy ich słucham z melodią to wyraźnie widzę własne niedociągnięcia. Mogę wtedy poprawić tekst. Można to robić wiele razy. Z czasem filmiki są przeze mnie usuwane i zostają tylko u mnie na komputerze. 

 Tak naprawdę to chciałabym w Sieci pokazywać swoje rękodzieło. Przeważnie to, co miniaturowe. Biżuteria, oplatane kamienie, ubranka dla Barbie i małe albo większe ozdoby okienne. Planuję nakręcić pierwszą rolkę i prawdę powiedziawszy bardzo się tego obawiam. Bo nic nie będzie idealne i zaraz znajdzie się ktoś, komu coś tam nie będzie się podobało. Są takie absurdy, że głowa mała. Na przykład kobieta pokazuje ciuchy a niektórzy przypieprzają się do zębów i fryzury. Osobna grupa przywala się do tatuaży. Teraz jest taka narracja, że barwnik jest wybitnie szkodliwy, bo krąży z limfą i gdzieś się tam dostaje. 

 Kurcze... coś takiego to może powiedzieć osoba, która w życiu nie zapaliła papierosa ani nie wypiła grama alkoholu. O jedzeniu przypalonego żarcia z grilla nie wspomnę. Przecież barwnik idzie tylko raz a te inne sprawy to są podawane na bieżąco. Ale tłumacz wszystkim nadaremno. 

 W szpitalu na oddziale pulmonologicznym to miałam pole do obserwacji. Choroby płuc ale palarnia musi być. I umawianie się na grilla też. A teraz to nawet lekarz nie ma prawa pacjenta obsztorcować. Tylko: "Proszę pomyśleć o rzuceniu palenia". Trzeba prosić. 



środa, 2 września 2026

Super piosenka o tęsknocie.

  Po względnym uporządkowaniu swojego życia, znów wracam do twórczości. Uporządkowanie polegało na tym, że uzmysłowiłam sobie czego nie chcę i zaczęłam po kolei działać w wiadomym celu. Chodzi o poprawę jakości egzystencji. Takiej szeroko pojętej jakości. Bardzo szeroko. 

 Po pobycie w szpitalu na badaniach okazało się, że idealnie nie jest ale też nie można powiedzieć że tragicznie. Czyli jeszcze trochę pociągnę. Między badaniami były takie nudy, że wróciłam do Sudoku ale też napisałam nowy tekst. Minął jakiś czas i śmiem twierdzić że jest on dobry jak nie bardzo dobry. Co prawda próżno szukać tutaj szlagwortu albo też mostu... no i refrenu też nie bardzo kojarzę. 



 Jest to kawałek krótki, nie wykorzystany na YT  a daję go tutaj z powodu miniatury. Słowa chyba całkiem całkiem aczkolwiek dwa razy są użyte: czasami/czasem. To drugie "czasem" zamieniłabym na "bywa". Wtedy będzie idealnie. Na razie nie widzę niczego do poprawki. 
 Niżej wersja z YouTuba:
 

 Opowieść jest o tęsknocie. To bardzo ograny temat. Na swoją obronę powiem, że akurat dosyć oryginalnie podany. Ach, jaka ja skromna jestem hehe. Nie dosyć, że zdolna to jeszcze skromna. Tak więc o tęsknocie a w sumie nawet ten wyraz nie występuje... Nie, występuje raz, gdzie podmiot liryczny mówi że na chwilę odpływa żeby nie tęsknić. Ale tutaj chodzi też o rym i nie wyrzucę tego. Ale też nie ma potrzeby. 
 Jeśli chodzi o popularność i liczniki to nie jest rewelacyjnie ale też nie całkiem beznadziejnie. Noo identycznie jak z moją sarkoidozą. Już miałam napisać nazwę choroby dużą literą. No tak Pni Sarkoidoza. 


środa, 19 sierpnia 2026

Powrót na drogę prawości. ;)

  Już staram się nie ładować w internetowe awantury, jednak nie wiem jak długo wytrzymam. Czasem odczuwam potrzebę napisania czegoś wybitnie neutralnego i wyważonego a i tak znajdują się osoby którym coś nie pasuje. 

 Podjęłam decyzję, że będę robić rolki ale bez pokazywania twarzy i figury. Sprawa będzie dotyczyć moich kamieni i biżuterii z nich robionej. Doszłam do wniosku, że to odrobine ciekawsze niż oglądanie dziwnych pląsów i grobowców w budowie. Trochę się obawiam że moje ręce się nie spodobają bardziej wrażliwszym odbiorcom. Ewentualnie głos. No ale jakbym się tak ciągle bała to bym do tej pory siedziała pod miotłą. 

 Teksty leżą bo oklapłam psychicznie na skutek problemów z drugą osobowością, która weszła w moją przestrzeń. W sumie na moje przyzwolenie. Jednak okazało się, że nie pasujemy do siebie. Możliwe jest, że ja do nikogo nie pasuję. Już coraz bardziej skłaniam się ku tej tezie. 

 Ale cóż ja poradzę. Najpierw był tekst z cyklu znowu mi nie wyszło a później wybitnie optymistyczny. Tutaj daję ze spokojną muzyką, żeby można było skupić się na tekście. Jest taki sobie, ale wersy są bardzo krótkie. To takie ćwiczenie. Bo trochę jestem do tyłu. Nie powinnam się rozpraszać. 


 Chciała bym też z każdym wpisem dać jakaś nutkę albo fotkę. Tym sposobem to wszystko będzie atrakcyjniejsze do czytania, oglądania i słuchania. 
 Mój planowany, internetowy content to nie tylko biżuteria i kamyki ale też wszystko co się robi rączkami. Tak więc ciuszki dla lalek też. Nie mam zamiaru rozdrabniać się na dwa blogi, bo i tak będzie tego mało. Tak wszystkiego po trochu. 




czwartek, 13 sierpnia 2026

Pyskówka w Sieci...

  Staram się być kulturalną osobą ale ... widocznie jestem mało odporna na głupotę. Znów dałam się wciągnąć w dyskusję. Właściwie to sama napisałam jedno zdanie od siebie. Pod rolką tej pani, która pokazuje różne rzeczy i wyje do mikrofonu a podkład muzyczny jej nie przeszkadza. Tym razem pokazywała swoja kwaterę na cmentarzu, która akurat się buduje... Mnie takie rzeczy bulwersują i nie wytrzymałam. Napisałam żeby tam wskoczyła i została jak tam jest tak fajnie. Wyszłam na chamicę pierwszej wody. I całkiem słusznie. Na swoją obronę mam tylko tyle, że miałam gorszy dzień. 

 Ale nie tylko od chamek i jędz mi się dostało. Oczywiście były też przytyki do mojej urody a raczej do jej braku. Dobrze, że nie mam na FB zdjęć sylwetki, bo jeszcze by mi się od spaślaków dostało... Mój facet powiedział, że nie mam zajęcia i dlatego robię jakieś głupoty. Już woli jak tworzę te swoje kawałki, bo tego można chociaż przy sobotniej lampce winka posłuchać na wielkim ekranie w salonie... 

 Ale ja naprawdę mam dużo roboty. Ale na razie tej zaplanowanej. Podzespoły do mnie idą i będę znów tworzyć biżuterię. Wszyscy to robią ale akurat takie działania dają mi radość. Lubię też kupować, szyć i dziergać ubrania i tworzyć zestawienia. Ale to tez sporo osób robi. Tego na pewno nie pokażę, bo dadzą mi popalić za zapuszczoną figurę. Już zaczynam się bać. Ale wszystko mogę pokazać spoza kadru. Dodatki, biżuterię, kamienie, kubki, lalki i kamienne niedźwiadki. I będzie to ciekawsze i lżejsze do strawienia niż film o katakumbie w budowie. 

 Ostatnio stworzyłam kolejny tekst i uważam że jest sensowny, poprawny. Słuchałam go oczywiście przez jakiś czas i naprawdę mało zmieniłam. Dosłownie trzy albo cztery słowa. Podmieniłam wersję na taką z ulubionym gatunkiem muzycznym: 


 Za dużo wejść to tam nie ma. Na shorts'ach jest też krótsza wersja. Naprawdę nie wiem jak działają algorytmy na YT. Ja wiem, że najlepiej sprzedaje się głupota, kontrowersja i chamstwo. Tego ostatniego miałam próbkę podczas pyskówki. Skasowałam tamten komentarz i zablokowałam tę panią. Obawiałam się, że przyjdzie taki moment, że pokaże coś, na co NAPRAWDĘ nie będę przygotowana. A obserwując jej poczynania to wszystkiego można się spodziewać. 

 Ja nadal będę robiła swoje, czyli pisała krótkie formy literackie albo grafomańskie jak kto woli. Mogę jeszcze pokazać kamyki. 
 

niedziela, 9 sierpnia 2026

Poprawianie tekstu.

  Tekst poprawiać można w nieskończoność. Wszyscy twórcy tak mają. Dlatego w pewnym momencie trzeba go zabrać autorowi. Napisałam następną piosenkę i wydaje mi się, że jest ona motywacyjna... Może i jest. Ale podczas słuchania doszłam do wniosku, że tekst nie wygląda naturalnie. Po poprawkach wyszło nawet coś znośnego. 


Uciekam do ciebie.

 Doszłam do wniosku, że słowa powinny brzmieć naturalnie i nie zmuszać słuchacza do szukanie ich w słowniku. Na dodatek odkryłam, że na końcu wersów powinny być one krótsze. Najlepiej dwusylabowe. W ogóle z obserwacji swojej twórczości wynika mi, że wersy powinny być w miarę krótkie. Na YouTube jest pierwsza wersja i raczej nie będę jej zmieniać, bo nie jest to kanał w jakiś sposób komercyjny i zamieszczam tam to wszystko dlatego, żeby słuchać tych kawałków i żeby ewentualnie coś w tekście poprawić. Pierwsza wersja jest taka:

 Jak komuś się chce porównywać to zapraszam. Pierwsza muzyka jest moim zdaniem lepsza. Jednak tutaj nie o to chodzi, żeby tworzyć idealną muzykę w AI. Po prostu jest to dla mnie narzędzie, które pomaga mi ocenić jak słowa współistnieją z dźwiękami.  

 I innego rodzaju działalności. Nadal mam zamiar odwalić rolkę ale tym razem już nie taką prześmiewczą. W końcu co to za problem, że ktoś tam chce za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę? W sumie to ja też chcę. W końcu doszłam do wniosku, że dobrze będzie pokazać to co robię z kamieniami. Dać sobie spokój z ciuchami bo z moimi gabarytami to naprawdę obudzę falę hejtu i wyśmiewania się. Ostatnio na dodatek spotkałam się z oceną ludzi pod kątem wieku. Chodziło o to, że w pewnych latach trzeba co nieco zakrywać, żeby nie urazić uczuć estetycznych ludzi młodszych i tym samym atrakcyjniejszych. Napisałam, że najlepiej kobietom w pewnym wieku rozdać burki, bo przecież twarze też mają poorane zmarszczkami i w niektórych miejscach skóra wisi... To było u Szafiarki Dorki. Kobieta robi co może w wiadomym temacie a tu przyjdzie druga baba i mówi czego nie wypada... I jeszcze biustu się uczepiła. Moim zdaniem Pani Dorota ma fajny biust. Inna sprawa, że jakby wsadziła tam jakieś podwyższające implanty czy w inny sposób by poprawiła jego stan, to zaraz by się przyczepili, że "zrobiony". Ludziom się nie dogodzi. Zawsze jest okazja żeby się negatywnie wypowiadać. Ja tam nie zawsze w pełni się ze wszystkim zgadzam ale trzeba mieć jasność, że są różne gusty i upodobania i ma sensu z nimi dyskutować. Inna sprawa, że burze się jak ktoś ogranicza komuś prawa z powodu wieku. Wiadomo, że po 60 tce nie urodzę dziecka ale to tylko tyle z ograniczeń. Mogę mieć jeszcze stan zapalny w stopie i nie pójdę na spacer. ale to sprawa zdrowia i kondycji a to dotyczy każdego wieku. 




środa, 5 sierpnia 2026

Zazdrość...

  Próbuję przełamać twórczą niemoc i polega to na tym, że na siłę coś klecę i pokazuję. Nie mogę powtórzyć tej w miarę najlepszej mojej piosenki o nieznajomym. Ma ona prawie czterysta wyświetleń ale to i tak jest niewiele w porównaniu z innymi. Cały czas marzę o stworzeniu idealnego tekstu. Ale co to oznacza to chyba nie do końca wiem. Wczoraj powstał tekst niby rozrywkowy o temacie popularnym ale nie taki popularny jak inne piosenki o obudzeniu się z koszmaru przeszłości. Jakakolwiek by nie była... Po prostu moja przeszłość nie wydaje mi się aż tak traumatyczna, żeby ją publicznie rozgrzebywać. Nie mogę też nic wymyślać, bo nie warto się dołować. 

 Wczorajszy tekst tak wygląda:


 Subskrybent mi doszedł jeden. I to tajny więc nie wiem o co chodzi. Mam pewne podejrzenia ale to tylko podejrzenia. Ale sobie content wybrałam... 
 A zazdrość? O subskrypcje i wejścia. Pani, między innymi o której miałam nakręcić satyrę, umieściła niedawno dwa filmiki i ma już przeszło dwieście. A ja mam czterdzieści cztery na tę chwilę. Może rzeczywiście trzeba pokazać swoje lumpy. To ludzi interesuje a nie jakieś tam dziwaczne poezyje...

 Ale to też byłoby pokazywanie swojej prywatności... Jako ciężki introwertyk chyba nie czułabym się z tym komfortowo. Ale może jednak spróbować?... Potraktowałbym to jako kolejny tekst, tym razem satyryczny, taki na skecz. W końcu mam prawo eksplorować nowe kierunki rozwoju. No nie wiem. 

 Ostatni tekst akurat jest poprawny, sensowny. O czymś tam mówi, ma historię i nośny szlagwort. Może muzyka nie jest najlepsza... ale u mnie nie chodzi o teledyski. U mnie są tylko teksty i one powinny podlegać ocenie. 


czwartek, 30 lipca 2026

Już zdrowsza.

  Już ożyłam. Pobrałam trochę przeciwbólowych i jakoś dałam radę wstać i trochę się pokręcić. Dzisiaj wypad do mojego ulubionego lumpa i starałam się nie patrzeć na ciuchy, tylko raczej na dodatki i inne sprawy. I znalazłam między innymi Barbiankę w świetnym stanie. Znów laleczka. Niby już nie tworzę kolekcji, ale... Jak widzę, że gdzieś tam leży samotna wśród pluszaków, bo pewnie z pluszakami się nie zadaje, bo to nie ta liga, to po prostu przygarniam taką. U mnie na odpowiednie towarzystwo i troskę. I ubrać ma się w co...


 Ona akurat ma już swoje plastikowe, różowe body na stałe ale przecież to nie problem. To daje inne, ciekawe możliwości, jeśli chodzi o jej przyszłą garderobę. Będę szyła? Możliwe... Chociaż nie teraz, bo zaprzątają mnie sprawy poważne w tej chwili. Takie, które będą miały wpływ na dalsze moje życie. 


 Napisałam następny tekst do piosenki. Było to dwa dni temu i od tej pory nic nie robiłam, tylko patrzyłam jak się podoba. Wydawało mi się, że już się zbliżyłam do ideału. Prawie popadłam w megalomanię... Ale co ja zrobię jak mi się podoba to, co stworzyłam. 

 Jeśli chodzi o tak zwaną WENĘ, to chodziło mi coś takiego po głowie, bo chciałam stworzyć coś lekkiego i życiowego jednocześnie. Nawet była taka chwila, że wstałam z łóżka w nocy, bo coś ułożyło mi się w głowie i bałam się, że mi ucieknie. Wstałam i zapisałam tę zwrotkę: "Powiedzcie mi zaraz, jak on ma na imię". Mogłam się nagrać na telefonie ale obawiałam się, że pomysł mi uleci od niebieskiego światła. Na drugi dzień obudowałam te słowa. 


 Tutaj zwrotki są 6-cio zgłoskowe. To jest trudny wymiar. Tak mi się wydaje. Ale za to dobrze przemawia i nadaje się do tańca. Akurat aplikacja dała mi najlepszą muzykę od razu. Byłam zauroczona. Robiłam kilka następnych prób ale już to nie było takie fajne. 
 Refren ma inną liczbę zgłosek, nawet ich nie liczyłam ale okazuje się, że wszystko hula. 

 W Sieci jest ogromna ilość tekstów takich twórców jak ja. Ja osobiście staram się nikogo nie naśladować. Dla mnie niedoścignioną artystką jest i będzie Agnieszka Osiecka. Wszechstronność. Ciężkie tematy ale też lekkie, rozrywkowe kawałki. Co ja mogę powiedzieć o idealnym tekście piosenki? Moim zdaniem musi być jakaś historia. Jakaś opowieść. Czasem dramat. Niedawno moja córka, która należy już do nowego pokolenia z całymi przyległościami, wsłuchała się w piosenkę "Małgośka mówią mi". I powiedziała: Tam jest cała historia, tam jest dramat. 
 
 Ano właśnie. Historia. W krótkich słowach trzeba opowiedzieć jakaś historię. Czasem krótką ale taką, która jest warta zainteresowania. O miłości to są chyba wszystkie piosenki. Ale przynajmniej coś około 98 procent. Jest kilka o nienawiści... ale czasem w takich przypadkach okazuje się, że to tylko strach przed miłością albo niezrozumienie jej. hah

 No i w tej chwili mam niemoc twórczą, bo nie wiem o czym teraz chcę napisać. Ale nie przejmuję się, bo z doświadczenia wiem, że pomysły przychodzą nagle. I to wszystko jedno czy w wannie, czy podczas bezsennej nocy, czy też w sklepie na krótko przed kasą... To może być wszędzie. Nawet podczas szorowania podłogi. Ale to właściwie wszyscy wiedzą. 





poniedziałek, 27 lipca 2026

Pojękiwania ciąg dalszy...

  Zostało mi tylko pojękiwanie. Coś mnie połamało i w sumie tylko leżę w łóżku i czasem połykam środki przeciwbólowe. Pogoda jest taka sobie, więc może jestem meterolopatką czy jakoś tak albo to kolejny, już cięższy rzut Sarko. Niestety na Oddział kładę się dopiero za miesiąc, wiec musze dożyć. Nie opłaca się robić zamieszania z badaniami, bo wtedy zrobią mi badania kompleksowe, łącznie z TK. 

 Tak więc poleguję i cierpią na tym moje relacje, bo nie mam nawet siły się odzywać do ludzi. Jakoś nikt nie rozumie, że można aż tak źle się czuć... Ale to nie żadna depresja, bo czasem w przebłysku mam ochotę tworzyć. Pisanie jest najlżejsze od strony fizycznej wiec tworzę nadal teksty. Mam też szczerą ochotę odnowić starą, lalkę vintage. Przynajmniej odtworzyć jej ubranie. Gumy w środku są OK, no może nogi za luźno latają ale obawiam się, że jak wszystko rozłączę to nie wystarczy mi pary na połączenie wszystkiego z powrotem. 



 No i stworzyłam następny tekst. Bardzo chciałam, żeby był on motywacyjny, bo zazdroszczę powodzenia tym autorom, co zdobywają sławę pisząc jaka to jestem silna, tyle przeżyłam ale się podniosłam, teraz mi nikt nie podskoczy i w ogóle możecie mi naskoczyć, mam to w ... 

 Zazdroszczę sławy a piszę że nie zależy mi na sławie... Ale hipokryzja. Ale to wszystko nie musi być moje. Obserwuję po prostu co się może podobać. I nie powiem, podoba się. Ma sporo wyświetleń i przybyła mi jeden (tak, tylko jeden) subskrybent. Tak więc orka na ugorze.

 Tutaj chcę zwrócić uwagę na rymy, aczkolwiek mało osób zaprząta sobie głowę tym detalem. Oczywiście z grona twórców dokładających muzykę AI do swoich tekstów. W tym ostatnim przypadku stosuję zarówno rymy krzyżowe jak też zewnętrzne i mieszam bez żadnego systemu. Uważam że nie wychodzi to źle bo taka praktyka wzbogaca tylko dynamikę w utworze. Tutaj AI poradziło sobie z tym genialnie, tak więc żywy muzyk i żywy głos tym bardziej sobie poradzi. 


 Nadal zastanawiam się czy inwestować środki i czas w teledyski ale po raz kolejny dochodzę do wniosku, że nie o to tutaj mi chodzi. Jeżeli moim zdaniem dojdę już do takiego punktu, że swoje teksty będę mogła pokazać szerzej, to pokażę gdzie trzeba. A na razie staram się doskonalić. 
 Czasem tylko mam ciągoty, żeby w Sieci pochwalić się a to szmatami a to kolekcjami, bo znów zazdrość dochodzi do głosu jak widzę jak pewna emerytka pokazuje swoje lumpy... Ech, żal dupę ściska... Powinnam to wreszcie zrobić. Kto mi zabroni? 



wtorek, 21 lipca 2026

Zasięgi, lajki czyli nowa waluta, nowe dobro, którego wszyscy pragną.

 Na początek dam link do pewnej twórczyni, której prace szalenie mi się podobają i raczej nie tylko mnie. Nazwa kanału na YT. To "Kelly Boesch AI Art". Pani robi cos podobnego do mnie, tylko oczywiście jest o lata świetlne dalej. Dodatkowo robi ciekawe teledyski. 


 Zastanawiam się czy by też nie zająć się ruchem na swoich filmikach, bo jak do tej pory to nie mam zbytniego zainteresowania swoją twórczością. Oczywiście uważam, że moje teksty są fajne, w miarę zgrabnie napisane i odwołujące się do ludzkich emocji. Tymczasem od początku moich działań w tym temacie doszło mi tylko osiem subskrybentów. Licznik co prawda chodzi ale po kilku dniach od zamieszczenia tekstu z muzyką zainteresowanie ustaje. 

 No i tutaj zżera mnie zazdrość, bo na FB oglądam całe stada twórczyń cyfrowych, którym wiedzie się lepiej... Ale za to kontent jest dla mnie trudny do ogarnięcia. To jest po prostu masakra. Pół biedy jak kobitka w podobny sposób do mnie prezentuje swoje teksty ale wraz ze swoją obecnością. A że jest zgrabna i piękna, to ruch jest. Atrakcyjni mają lepiej. Ale chyba nie, bo pojawiły się całkiem zwyczajne osoby, które wzbudzają emocje różnego rodzaju. Pokazywanie ciuchów ze swojej szafy .. i tu nie mówię o Szafairce Dorce, ona ma jakiś tam kontent, który i tak nie wszystkim się podoba. Ale kto zabroni innej emerytce, która najwyraźniej robi sprzątanie na strychu...
 Inna pani to Tereska Poker Face, która filmuje swoje spacery z okolic swojego biodra i nikt nie wie o co tam chodzi ale za to wszyscy oglądają. Tereska ma ciekawe korale i naszyjniki, to może o to chodzi...
 Inna pani wyje do kompletnych podkładów muzycznych słyszanych w tle i podryguje eksponując głownie tylną część ciała. Brzmi trochę jak zarzynana kura ale wszystkim się to podoba. Jak się komuś nie podoba to taka niesubordynacja jest zaraz usuwana. 
 Ja bym chciała robić coś takiego ale nie maiłabym czasu siedzieć ciągle przy komputerze i kasować negatywne opinie. O hejterach już nie wspomnę. Ale co to za twórca internetowy bez sztabu hejterów?

 Tak więc muszę w pocie czoła i z przegrzanym czasem mózgiem walczyć o każdego subskrybenta. Na dodatek rozwój idzie mi opornie i w ślimaczym tempie. Zwłaszcza, że miałam ostatnio przerwy w pracy bo okazało się, że jednak do tworzenia potrzebuję spokoju i ciszy. W przedostatnich dwóch dziełach akurat widać, że tego nie miałam. Ale ostatni tekst, już pisany na spokojnie, uważam że jest fajny. Nadal jednak nie uważam, że tworzę coś idealnego. 


 Short też jest fajny. Tutaj akurat niewiele się te kawałki różnią. Oba w tym samym typie:



 Kusi mnie żeby nakręcić jakiś prześmiewczy filmik tak do ogólnych tematów... ale może lepiej w to nie brnąć. Przecież mogłoby to być uznane za hejt. Teraz nie można powiedzieć, że ktoś jest durny. Tak samo jak nie można powiedzieć, że ktoś jest otyły albo gruby. Nawet zasugerować nie można. Co to się porobiło?





sobota, 18 lipca 2026

  Uff

Upał upałem i ogórki ogórkami, nawet te siłą wmuszane, których nie wypada odmówić... ale prawdą jest, że przez ostatnie dwa tygodnie doświadczyłam takiej mielizny intelektualnej i w zasadzie żadnej kreatywności... No bo akurat doszedł do głosu miły przeszkadzacz. 

 Ale z każdej sytuacji da się wyciągnąć jakieś pozytywy. W moim przypadku to pomysł na rolkę, gdzie będę nawiązywać do twórczyń internetowych, które mają od cholery wejść przy durnym kontencie, przy czym ja mam mało wejść przy kontencie sensowym... aczkolwiek może to tylko mnie się tak wydaje, że mój kontent jest sensowny podczas, gdy możliwe, że jest denny. 

 Twórcami to zajmę się oddzielnie i po dłuższych przygotowaniach... bo naprawdę zjawisko mnie przeraża i najnormalniej w świecie boję się zderzenia z giga koszmarem. Może nawet nie podejmę się z nim dyskutować, bo z góry zobaczę swoją porażkę i bezsens moich działań. 

 No to co ja stworzyłam? 

Stworzyłam chyba trzy teksty przez dwa tygodnie byczenia się... I tutaj muszę przyznać, że jednak do pisania potrzebna jest CISZA. Ostatni tekst jest efektem zimnej kalkulacji na temat, co to się podoba i co ma najwięcej wejść... Stworzyłam coś w ten deseń aczkolwiek i tak nie mogłam się na dobre wyłączyć podczas tworzenia. Tak więc obiecuję poprawę. 


 W tych dniach również nastąpił u mnie inny rodzaj pokonania siebie. Po prostu odważyłam się sama pojechać autem w miejsca które kocham... Co prawda pomogłam sobie wybierając pory o słabym natężeniu ruchu. Jednak zrobiłam coś, co kiedyś wydawało mi się niewykonalne. No bo ja strachliwa, z czarną wyobraźnią o dwa, trzy kroki w przód... 
 Tymczasem wszystkie strachy da się pokonać, tylko trzeba odpowiednio do tego się zabrać. 
 Ech... jak dobrze spełniać kolejne marzenia, nawet jakby to miało nas kosztować nerwy, schizy i kolejne, ciężkie wewnętrzne walki. 



poniedziałek, 29 czerwca 2026

Upał i sezon ogórkowy.

  Tak sobie myślę, że sezon ogórkowy trwa u nas przez cały rok. To nie to co kiedyś. Idiotyzm trwa i trwa. Na dodatek rośnie w siłę... Mam podejrzenia, że to na skutek pogłoski, że na Facebooku będzie monetyzacja. Będzie dotyczyła treści zamieszczanych przez użytkowników. No więc wszyscy zamieszczają i głupota goni głupotę. Ja ze swoimi grafomańskimi wyczynami to jestem cienka jak moja emerytura, bo najwięcej ruchu ma głupota w stanie czystym. Po prostu człowiek tak ma, że musi znaleźć sobie kogoś bardziej debilnego od siebie i wtedy czuje się lepiej. 

 Do tej pory prym wiedli różni eksperci z bożej łaski, ale to w każdym temacie. Tak więc inwestowanie, prowadzenie kanału, biznesy, szukanie zasięgów. Jak wydać książkę ale najlepiej e-booka, jak poprawić swoje finanse, relacje i inne sprawy. Ostatnio nastąpił wysyp specjalistów od relacji, sprawiających wrażenie wybitnie obtrzaskanych psychologów. Jednak z psychologią mają oni zazwyczaj tyle wspólnego, że kiedyś tam potrzebowali psychiatry.


 

 Ogólnie wiele podchodzi pod rozwój osobisty, który jest moim ulubionym tematem. Słucha się takich i od razu widać/słychać którego autora akurat się obczytali. To takie wtórne. Zadziwia mnie też wysyp suchych alkoholików, którzy chwalą się, że zerwali z nałogiem i tyle a tyle czasu już nie piją. Doświadczają jakichś dziwnych doznań, czemu się nie dziwię, bo wcześniej nie zwracali uwagi na wiele rzeczy. Po prostu ich uwaga zajęta była czym innym a teraz ich mózgi nadrabiają zaległości i są tym faktem wręcz oszołomione. No wiec jak już poznają te fajne aspekty trzeźwego życia to musza się z tym dzielić. No i oczywiście wszyscy inni, którzy tam sobie strzelą jedno piwko w upał po pracy to już są be... a już jak z ukochanym wypijesz lampkę wina do kolacji to już jesteś prawie alkoholiczką... 

  To mi przypomina sytuację, gdy jak ktoś spektakularnie schudnie to zaczyna wyzywać osoby z nadwagą: "Jak można się doprowadzić do takiego stanu?".

 Oddzielnym działem, do którego nie wiem jak podejść, to są rolki nakręcone przez kobiety w moim wieku. Jeszcze jak pokazują w co się tak ubrały to pół biedy. Jednak są takie, które śpiewają do jakichś tam całych piosenek disco polo albo biesiadnych. Takie, które pokazują swoje wdzięki... np. niby przypadkiem uda... Jedna pokazuje swoją pokerową twarz i spacery po mieszkaniu i terenie. I to ma wzięcie!

 Przychodzą komentatorzy i czasem krytykują ale to jest tylko poprawianie zasięgów. I to ma więcej powodzenia niż moje pieprzenie o pisaniu i o tym jak to robię i jak u mnie z weną i jak zwykle nic mi się nie chce. Ale co się dziwić że czuję pustkę jak widząc takie popisy mam ochotę się nawalić byle czym i zostać czynnym alkoholikiem a później rzucić procenty i mieć temat jak to się uwolniłam od nałogu. 

 I wtedy mam wytłumaczenie na moje nieróbstwo. Dodatkowo dochodzą upały i naprawdę nic a nic nie robię. Nawet mojego ulubionego prasowania nie uskuteczniam ale to chyba wiadomo dlaczego. 

 Dzisiaj nic nie będzie o pisaniu? No może będzie. Napisałam chyba zrozumiałą piosenkę o poziomkach i musze przyznać, że bardzo jest mi miła... Wpadam w megalomanię, wiem. 


 Tutaj muszę zaznaczyć, że historię zaczęłam od napisania szlagwortu. Inspiracją był mój stary wiersz ale nawet go nie miałam przed oczyma, więc niewiele z niego wzięłam. Tylko te poziomki i gramofon. 

 Ech, nie wiem ile teraz będę miała przerwy. Za kilka dni mam urlopik czyli oderwanie od stałej rzeczywistości, wiec może znajdę swoją MUZĘ... Może jakieś nowe pomysły mnie dopadną? Kto wie...


wtorek, 23 czerwca 2026

Emocje jak na rybach, jak mawiała moja kuzynka.

  Obserwując swoją "twórczość" dochodzę do wniosku, że za bardzo przywiązana jestem do rymów. Jakaś taka mania mnie naszła. I tak rymuję i czasem sama sobie się dziwię, że jeszcze tym nie rzygam. To znaczy miałam taką manierę i przekonanie, że wszystko ze wszystkim musi się zrymować a to w sumie nieprawda. Albowiem wystarczy, że rymują się tylko wybrane wersy. Na przykład co drugi. 

 Dziwna rzecz, że najpiękniejsza moim zdaniem rockowa ballada polska , "Niepokonani" zrymowana jest chyba w dwóch tylko miejscach... Ale podobno słowa powstały do już istniejącej koncepcji melodycznej. To chyba inna sytuacja. W sumie nie wiem, bo moje doświadczenie w temacie zaledwie raczkuje. 

 W tym moim utworze na przykład, jest pomieszanie z poplątaniem... Już sama straciłam kontrolę, czy mają to być rymy abab czy aabb... I wyszło co wyszło: 


 Później powiedziałam sobie: Tereska nie komplikuj, napisz coś bardzo prostego, jakiś krótkozwrotkowiec o tematyce jak najbardziej zwyczajnej. Najlepiej to, co dzisiejszego dnia cię uwiera i ogranicza czy też rajcuje. Akurat w tym dniu jako meterolopatkę ograniczało mnie ciśnienie atmosferyczne i powstało coś takiego: 
  
 Natomiast dzisiaj biomet już był zdecydowanie korzystniejszy. Przy okazji poznałam jeszcze jeden profil, który robi coś podobnego do mnie... Jednak jest to coś zupełnie innego. Zauważyłam przy okazji, że popularne są kawałki, gdzie przekazem jest coś na kształt: "K... mać, było gówniano, ale teraz jest ze mną lepiej, już mnie nikt nie wydyma, ja wam jeszcze k... pokażę, bo urosłam w siłę i nikt mi już nie podskoczy. Bójcie się moim pieprzeni, dawni prześladowcy!" ...
 :/
Oh, ja rozumiem, że można się czasem wkurzyć totalne ale to nie jest moje. Ja się wkurzam cicho. Planuję ciche dywersje. Cały czas przy tym udaję słodką dziewuszkę, która kolejny raz... a może ostatni zdecydowała się zaufać. Tymczasem prawda jest inna. Ufaj ale bądź uważna, parafrazując starą prawdę rodem chyba z kursów dla SB-ckich działaczy. Ufaj ale sprawdzaj. Po prostu tak poraniony człowiek jak ja nie może zachowywać się inaczej. 
 Ale teksty będą takie jak tok myślenia(kojarzenia) zabujanej w nowej rzeczywistości kochaneczki, która...
 No dobra,  nie oceniajmy, to tylko piosenki. Wszystkim mają grać na emocjach. To podstawa. 

 


niedziela, 21 czerwca 2026

Tajemnica, którą trzeba poznać...

  W dzisiejszych czasach twórca musi się zmierzyć z problemem... czy ja wiem jak to nazwać... może zborowego zapotrzebowania. No bo zazwyczaj ambitniejsi autorzy maja swoją niszę, gdzie czują się najlepiej ale jak ta nisza jest niechodliwa to naprawdę dramat. No bo przecież trzeba coś zarobić... trzeba popłacić chociaż najważniejsze rachunki. Nie zawsze ambitna twórczość to jest to, czego szukają wszyscy.

 Zazwyczaj masówka to jest to, do czego autorze podchodzisz z dystansem, o ile nie z niesmakiem. Ale takie czasy, cóż począć... Tak więc czasem się po prostu naginamy, przy okazji dziwiąc się poszczególnym fenomenom. A... bo ich teksty to chyba pisze AI albo ktoś jeszcze głupszy od AI... Ja bym to napisał lepiej... i tak dalej. 

 Ale to nie ma znaczenia jak byś to napisał bo na tym etapie to i tak nie masz wielkiej mocy sprawczej, by twoje treści trafiły do ogółu. Inna sprawa, że jak trafią to i tak figa z tego, bo mało kto zrozumie. Tak więc mamy świadomość w ograniczeniach odbiorców. Przynajmniej na początkowym etapie, na którym nie mamy swojej bazy fanów, którzy nas rozumieją. 

 Dlatego warto się uprościć. Może nie aż tak, żeby czuć niechęć do samego siebie... ale tak, żeby pochylić się w kierunku tych wszystkich, którzy chcieliby tam coś zrozumieć ale potrzebują czasu. 

 Weźmy na przykład popularny kawałek, taki podniosły, taki egzotyczny i mówiący coś tam, co właściwie wszyscy czujemy: 

 O co tam chodzi? 

Otóż tam chodzi o to, o co nam wszystkim chodzi. A słów jest akurat tyle:

Pozwól mi
Pozwól pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól być
Gdy tak ruszasz się przy mnie
Pozwól poczuć, pozwól być
Nie przestań, nie mów
Tylko dla ciebie pozwól mi
Tak, właśnie tam ruszaj się
Bez stresu, bez zasad, zawsze mówisz
Jestem w porządku
Przyćmione światła, jedno marzenie
Twój ruch ciała w rytmie wolnym
Mów, że to czujesz
Czuję to
Mów, że jesteś gotowy
Ja jestem gotowy

Pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól
Gdy tak wolno się przy mnie ocierasz
Pozwól mi
Pozwól mi
Pozwól poczuć, pozwól tej nocy
Jesteśmy wolni, bez snu, bez snu
Bez miłości, tylko ruch, pozwól mi

Pozwól mi, pozwól mi
Pozwól być, pozwól
Gdy tak ruszasz się przy mnie
Pozwól być, pozwól
Nie przestań, nie mów
Tylko czuj, pozwól mi być sobą
Pozwól mi być sobą
Jeszcze raz tak

Nie przestań
Pozwól być, pozwól być, pozwól być, pozwól być
Pozwól poczuć

......

No naprawdę odkrywcze. Każdy ma taką potrzebę, poruszać się wolno w swojej rzeczywistości, żeby nikt w to nie ingerował. Bo to przynosi cholerny dyskomfort. 

 Taka sobie nutka, trochę egzotyczna, trochę taka, że sporo się z nią utożsamia... Później przychodzi taki Uwe z Kolonii, który tańczy do niej i pozyskuje mnóstwo sympatyków, bo się fajnie rusza... chociaż jego figura nie kojarzy się z tańcem... po prostu sprawia wrażenie trochę przyciężkiego zanim zacznie się ruszać... 


 No i kto mi tu zawczasu odpowie co, gdzie, kiedy i kto będzie się podobał wszystkim??? To zagadka za 100 punktów, a może i za 1000000 punktów. 

środa, 17 czerwca 2026

Święty spokój Mony Lisy...

  Tytuł właściwie odjechany i nie wiadomo czego dotyczy. Ale niektórzy uważają, że wszystko musi być jasne dla wszystkich. A to ciekawe... 

 Zanim dzisiaj zacznę labiedzić, to przedstawię swój nowy tekst. A dlaczego mam się nie chwalić? Wszyscy to robią. To dlaczego nie ja? Najpierw jest krótsza, wolniejsza wersja, która ma swój urok a na dodatek wszystko dobrze słychać.



 Natomiast w drugiej, bardziej dynamicznej AI sknociło mi jeden wyraz. Jakoś tak nie bardzo wiadomo co tam jest. Ale wciąż uważam, że żywy głos z dykcją poradzi sobie ze wszystkim. Oto moja ulubiona klubowa nuta:


 Już sama o sobie uważam, że idzie mi coraz lepiej. Co nie znaczy, że nie przyjmuję krytyki. Ostatnio taka mi się trafiła bo śmiałam skrytykować wiersz, który jeden artysta zamieścił na stronie dla tekściarzy (!) To nie jest taka strona z tych, na których kiedyś bywałam, gdzie prawdziwi znawcy jechali równo po mojej grafomanii. Ale wyszło mi to raczej na dobre. 

 Na tej właśnie stronie dla piszących teksty zostało mi wytknięte kilka błędów. Jakoś się do tego odniosłam i skończyło się nad wyraz kulturalnie. Nie tak jak to zwykle bywa w Sieci. Przede wszystkim chodziło o to, że ja krytykowałam wiersz. Natomiast teksty piosenek rządzą się innymi prawami, które są bardziej liberalne niż te zasady, według których warto pisać poezję. W sumie poezję też można śpiewać i wtedy wychodzą perełki. 

 No więc w piosence może być banał, mogą być rymy gramatyczne albo wręcz koszmarnie niegramatyczne skróty... "pocztówkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał, zamiast nowej pary dżins..." (B.Olewicz) ... no i co się stało? Nic. Ale co wolno Olewiczowi to nie wszystkim haha. 

 Mogą też być dziwne czasowniki słabo pasujące do rzeczowników... "Uderzył deszcz, wybuchła noc, przy drodze pusty dwór"... Noc wybuchła? Mogła nastać, spłynąć i jeszcze parę rzeczy zrobić i byłoby naturalniej. Ale znowu jestem czepliwa. Czepiam się, jak to już ktoś zauważył. Ale to nie jest czepianie, tylko przykład który mówi, że nie wszystko musi być idealne w słowach piosenki. Sprawę ratuje zwykle muzyka, interpretacja i w ogóle charyzma wykonawcy. Celowo przytoczyłam bardzo znane teksty, bo to dowodzi, że o powodzeniu i sławie utworu nie decydują jakieś tam drobiazgi w tekście. 

 Jednak gdy aspirujesz do bycia poetą, to dobrze znać zasady, przynajmniej na początku bo później, gdy autor zdobywa renomę to zasady sam może ustalać. 

 Ja tam nie znam wszystkich zasad a przede wszystkim interpunkcja u mnie hula. No i co z tego? Czasem moje wiersze nie miały znaków przestankowych. Inna sprawa, że mało kto je znał czy zna. 

😉😆😌

sobota, 13 czerwca 2026

To ulotne natchnienie...

 

Co to w ogóle jest to natchnienie. Czy w ogóle istnieje?... Czym by nie było, to wydaje mi się, że nie warto na nie czekać. No, chyba że mamy przed sobą 300 lat życia i nigdzie się nam nie śpieszy. Wena… To może być wypadkowa nastrojów ostatnich kilku miesięcy czy tygodni. Ale zazwyczaj życie to nie sielanka i nastrój zmienia się z dnia na dzień albo i z godziny na godzinę. Nigdy nie ma idealnego momentu.

 To tak jak piszesz na zamówienie. Nadciąga termin a tym masz kompletną pustkę w głowie. Jednak musisz otworzyć plik i zacząć pisać. Paradoksalnie powstają wtedy najlepsze kawałki. Bo masz presję, którą ciężko stworzyć przez siebie na swój własny użytek. To dlatego ciężko mi kontynuować moją powieść, bo nikt nie stoi nade mną z batem.

 Ten tekst napisałam właśnie z kompletnej jałowizny mózgowej. Wiedziałam, że musze coś stworzyć żeby nie wyjść z wprawy, o ile jakaś tam wprawę już mam. No i uważam, że wreszcie powstało coś, co można umieścić w portfolio. Na YT jest wcześniejsza wersja, niby fajniejsza muzycznie ale trzeba było poprawić dwa słowa.



 Ja w tym miejscu wpadam trochę w samozachwyt mimo, że na co dzień jestem swoim największym krytykiem. Ale nie da się tworzyć z zamiarem pokazania efektów światu bez odrobiny megalomaństwa. To po prostu nie byłby możliwe.

 Jest jeszcze moje ulubione słowo: Inspiracja. To może być wszystko. Nawet wpatrywanie się w słowne wysrywy AI. Sztuczna inteligencja JESZCZE nie jest na tyle mocna, żeby konkurować z literatem ale dobrze jej idzie czasami. Bywa czasem jakieś złożenie słów, które jest w miarę dobre. Powtarzalne ale dobre. I tym można się inspirować.

 Inspirować można się również czymkolwiek napotkanym na swojej drodze. Filmem, drzewem czy opowiedzianą historią. Nawet motylem obijającym się we własnym brzuchu, podczas gdy mieliśmy pewność, że stado już dawno wymarło. Dobrze mieć swoją muzę… Nawet jak ona nie w pełni ma pojęcie kim jest dla ciebie…

środa, 10 czerwca 2026

Fajny, twórczy czas...

  Twórczy czas nie odnosi się tylko do pisania tekstów piosenek, które na razie sklejam z muzyką stworzoną przez AI... To po prostu dni, które napędzane są czymś innym. O tym później a teraz przedstawię nowy tekst. pierwsza wersja: 

 Jak zwykle proszę o zwrócenie uwagi na tekst. Muzyka taka, jaką lubię...  Co wynika z tego efektu? Może to, że w tekście piosenki należy unikać zbyt długich słów, bo AI nie radzi sobie z polskim akcentowaniem. Nie jestem  muzykiem a jednak mam nadzieję, że żywy głos sobie z tym poradzi. Trzeba by zapytać jakiegoś trenera głosu. 
 Druga wersja to inna melodia, duet gdzie w ostatnim wersie refrenu skracam liczbę zgłosek w wersie. Wychodzi lepiej ale nie muzycznie... Moim zdaniem oczywiście: 


 Tak sobie myślę, że przypisuję zbyt duże znaczenie słowom w piosence. Ostatnio odkryłam pewien utwór. 

 Minimum słów, maksimum treści. Potrzeba własnej ekspresji nieskrępowanej żadnymi regułami. Pozwól mi być... być sobą. Tylko tyle i aż tyle. To wszystko. 

 Aha, miałam powiedzieć coś o aktualnym twórczym czasie, o inspiracji i natchnieniu. Tak więc jest coś takiego, innego niż wszystko, co do tej pory, co inspiruje mnie każdego dnia i wprawia w ten stan, którego istoty na razie nie jestem w stanie określić... Jednak już jestem bliżej niż dalej. 
 Nie interesuje mnie gotowa definicja. To poszukiwanie jej jest o wiele bardziej pasjonujące.  :)




wtorek, 2 czerwca 2026

Niegłupie gry.

  Nadal bawię się w pisanie teksów piosenek. Oczywiście nie wszystkie próby nadają się do publikacji. O tym akurat nie wszyscy pamiętają. Jest wiele kanałów, gdzie tworzone są piosenki do powtarzalnych tekstów, wydaje mi się, że to na skutek zachłyśnięcia się możliwościami AI w temacie komponowania muzyki. Ja to rozumiem, bo niektóre kawałki właśnie muzycznie są bardzo fajne. Ja sama nie zwracam większej uwagi na wykończenie, po prostu chcę wiedzieć jak tekst "hula" z muzyką.

 Jednak lubię na przykład muzykę klubową i coś takiego napisałam ostatnio w promptach. Ale ja bym tutaj chciała pisać o tworzeniu za pomocą słów. Tak więc pisząc tekst do piosenki, najlepiej jest wiedzieć o czym ma to być. To podstawa, która w sumie ma zastosowanie w przypadku wszystkich form literackich. Tak samo jak odwołanie się do emocji. To akurat ma również zastosowanie w przypadku tworzenia opisów towarów w sklepach internetowych. 

 Oryginalność to następny problem. Jest wiele podobnych utworów. W skrócie od wieków najwięcej emocji generuje miłość, nienawiść, tęsknota i wszelkie bóle egzystencjonalne. Sztuką jest napisać to inaczej niż większość poprzedników. Niektórzy mówią o dopuszczalności zrzynania ale od klasyków... 

 Rymowanie nie jest zbyt wielką sztuką... zwłaszcza w dobie dostępności różnych słowników rymów w Sieci. Sztuką jest stworzenie pewniej opowieści. Oczywiście tekst może być wiele razy poprawiany. To normalne. Ja akurat pierwszą wersję do której dokleiłam muzykę znów poprawiłam. To ta pierwsza, krótsza, która trafiłam na YT do short'ów :



 W drugiej wersji jest dopisana jeszcze jedna zwrotka. Jednak muszę przyznać, że muzycznie to mi odpowiada pierwsza wersja. Ale to w sumie nieistotne, bo zajmujemy się tutaj pisaniem tekstów a nie analizowaniem osiągnięć sztucznej inteligencji. 

 To ta duga wersja, gdzie i tak zmieniłabym ostatni wers z "skuteczne gry" na "niegłupie gry"


 

 Jednak wiadomo, że poprawkom nie byłoby końca a przecież wszelkie projekty trzeba w końcu sfinalizować. 

poniedziałek, 11 maja 2026

Moje teksty dostały muzykę (w prezencie)

   Ostatnio zajął mnie temat muzyki tworzonej przez sztuczna inteligencję. W końcu trafiłam na samouczek, który mi umożliwił tę zabawę. Jednak nie chciałam, żeby AI pisało mi teksty bo w końcu co bym miała do roboty... Tak więc dorobiłam muzykę do prędko napisanego tekstu w typie "Kręć, się kręć" a później zachęcona sukcesem poświeciłam już więcej starań na napisanie tekstu. Tak powstał "Szept nocy". Tytuł wymyślony przez aplikacje. Oba utwory są na moim koncie na YouTube. 

 Bardzo mi się to spodobało, to co powstało, więc spróbowałam już dorobić muzykę do zupełnie białego tekstu wiersza. Wyszły niesamowite rzeczy. Jeszcze nie nauczyłam się robić teledysków ale raczej nie pójdę w ten kierunek, bo interesuje mnie tekst a nie obrazki. Raczej będzie to jedna pocztówka, żeby format odpowiadał wymaganiom. 



  Bardzo mi się ten tekst podoba. Wiersz jak wiersz, ale z muzyką nabrał innego wymiaru.